Pasjonat oczu, Sebastian Fitzek

tytuł oryginału: Der Augenjäger
tłumaczenie: Tarnas Barbara
wydawnictwo: G+J, 2013
ISBN: 978-83-7778-287-3
418 stron


"Szansa, że uda się uniknąć bólu i być może ujść z życiem, spadła do minimum. Zmusiła się, aby nie płakać [...]. Pomyślała jeszcze, że jej rozpacz, w całym znaczeniu tego słowa, nagi strach... już nie może być większy, i w tej samej chwili zrozumiała swoją pomyłkę.

Oczywiście, że może. Strach zawsze może urosnąć. Strach jest jak ból. Nie ma granicy..."




Możecie mi wierzyć lub nie, ale "Pasjonat oczu" Sebastiana Fitzka pobija "Kolekcjonera kości". Dość śmiałe wyznanie, co? Ale muszę powiedzieć, że kocham blogowisko, ponieważ dzięki niemu zainteresowałam się nazwiskiem tego autora, a wydawnictwo G+J kocham, ponieważ mi tę powieść udostępniło.
I mimo, że staram się zwykle dystansować i unikać banalnych stwierdzeń, tym razem się nie powstrzymam: 
Doskonały. 
Genialny. 
Boski.
Tak zakręcony, że chyba przeczytam jeszcze raz.

Jest to druga część serii - pierwszą stanowi "Kolekcjoner oczu", którego nie miałam przyjemności poznać, ale jak sam autor wyznaje w przedmowie - "Pasjonat oczu" to odrębna historia, jednak bazująca niejako na pierwszej części. Cóż, nie przeszkadza to w czytaniu, choć podejrzewam, że "Pasjonat oczu" wyjawił tak wiele sekretów z "Kolekcjonera oczu", że teraz część pierwsza nie będzie dla mnie tak zaskakująca, jaka by pewnie była, gdybym to od niej zaczęła. Niemniej - nie żałuję, bo szczerze - było warto.

Wydanie niemieckie
W Berlinie grasował seryjny morderca, który obecnie znajduje się pod kluczem. Ale Zarin Suker mordercą tak naprawdę nie jest - on tylko doprowadza do tego, że kobiety same porywają się na swoje życie. To taki niemiecki Hannibal Lecter (aczkolwiek bez skłonności kanibalistycznych), z domieszką Jigsaw'a. A skojarzył mi się z genialną postacią Harrisa oraz mordercą z serii filmów "Piła" z kilku względów. Inteligencja, wyrachowanie i zupełny brak empatii. Teoretycznie. 
"Spojrzenie w pani oczy za spojrzenie w moją duszę, Alino. Co ma pani do stracenia?"
Wypisz-wymaluj Lecter.
A dlaczego teoretycznie? Wszak każdy morderca ma jakąś tam swoją wizję swojej działalności, usprawiedliwienie, które we własnych oczach każe mu wierzyć w słuszność i moralność swoich działań. Pamiętacie film "Siedem"? Ot, by podać przykład. Taki jest też wybitny okulista, który - oprócz doskonałego wykształcenia (najlepszy chirurg oczu na świecie) i niemałego doświadczenia praktycznego jest równocześnie gwałcicielem, otwierającym oczy swoim ofiarom. Dosłownie. Ale - jest litościwy. A raczej "litościwy". Nie zabija swoich ofiar. Robią to same. I tu dochodzimy do pana Jigsaw.
Nikt nie jest w stanie żyć po spotkaniu z doktorkiem. Psychika pęka, a świat widziany bez powiek jest niczym więcej, jak wiecznym bólem.
"Zarin Suker. Już samo nazwisko było jak przyznanie się do winy. Brzmiało strachem, bólem i mękami."
Policja, która czuje presję społeczeństwa przez nieudolne działania mające na celu schwytanie Kolekcjonera Oczu (gościa, który na 45 godzin i 7 minut zamykał dzieci w miejscach, w których brakowało tlenu, po czym pozbawiał je lewego oka) musi podjąć wszelkie środki, by wsadzić doktorka - entuzjastę szeroko otwartych oczu - do pudła. Jednym z takich desperackich kroków jest prośba o pomoc Aliny, niewidomej fizjoterapeutki, która ma niewielkie zdolności jasnowidzenia. Wydaje się, że tylko ona może sprawić, że doktor pozostanie w zamknięciu na tak długo, by dało się zebrać wiarygodne zeznania jedynej żyjącej ofiary makabrycznych praktyk okulisty - Tamary. Tylko, że biedna kobieta sfiksowała zupełnie, więc trzeba czekać, aż dojdzie do siebie na tyle, by móc opowiedzieć o tym traumatycznym horrorze, który ją spotkał. A zegar tyka...

Sebastian Fitzek
Tej książki nie należy czytać ad hoc. Trzeba sobie pozałatwiać sprawy, przygotować przekąskę, duży kubas herbaty - ponieważ jak już się zacznie czytać, to oderwanie się od lektury będzie przypominać odłożenie najpyszniejszego deseru po jednym kęsie. 
Kiedy wciąga? Gdzieś w okolicach piętnastej strony... czyli od rozdziału pierwszego. Kiedy nudzi? Nigdy. Język jest taki, jak lubię - rozbudowane zdania, ale nie rozwleczone; odważne słownictwo, wiarygodne dialogi i narracja, dzięki której autentycznie potrafimy sobie wszystko wyobrazić. Naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Powieść jest żywa, wszystko widać jak na dłoni. Nawet te straszne potworności i horror męczonych kobiet, których krzyk wydziera się ze stronic książki prosto w nasz umysł...

Zwroty akcji? Po trzecim przestałam liczyć. Tak zagmatwanej, zamotanej historii nie czytałam już dawno. A powinnam być czujna, bo czytałam książkę non stop, nie mogłam się oderwać nawet na chwilę. Kiedy miałam do końca jeszcze 50 stron i sądziłam, że już wszystko wiem, a pozostał tylko delikatny zjazd z momentu kulminacyjnego do obyczajowego "jak się wszystko ułożyło" po ujawnieniu wszystkich kart, mocno się pomyliłam. Fitzek miał jeszcze kilka asów w rękawie. Nie wiem, z jakiej talii korzystał, ale w kasynie w Las Vegas na pewno by mu to nie uszło na sucho.

Jestem szczerze zachwyconaDas Buch ist fantastisch, wunderbar, erstaunlich!... że się posłużę swoim kiepskim niemieckim. Fitzek wskakuje na miejsce obok kochanego Nesbø , choć (wybacz, Jo) Niemiec makabrą i mrokiem nokautuje norweskiego pisarza jednym ciosem. Nie poprzestanę na tej jednej powieści autora, ergo Wy, moi mili - zaopatrzcie się w ten literacki geniusz, abyście wiedzieli, o czym mówię, bo recenzje książek Fitzka pojawią się tutaj  jeszcze nie raz.

"Każdy, kto czytał kiedyś thrillery, wie, że psychopaci przechodzą różne stadia. Od pragnienia przez pierwsze nieśmiałe próby po okrutne czyny"


A książkę możecie nabyć TUTAJ

40 komentarzy:

  1. Grzechem byłoby nie sięgnąć po tę książkę, czytając taką recenzję... Lubię, kiedy ludzie pisząc o książkach, pokazują, jak dana pozycja wpłynęła na ich stan emocjonalny. Od razu widać, że gra, a raczej książka!, jest warta świeczki. Na pewno rozejrzę się za "Pasjonatem oczu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zachęciłam :)

      Usuń
  2. Jak możesz mi to robić? Najpierw Nesbo, a teraz Fitzek :( I co tu czytać? Za co się złapać? Twoja podłość nie zna granic :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj systematycznie, to nie będziesz miał braków ;)
      I nie moja wina, że mam nosa co do wyboru książek ;)))

      Usuń
    2. Poza tym - po namyśle - mogę powiedzieć tak: Nesbo to mistrz kryminału. Fitzek to kandydat na mistrza thrillerów. To odmienne gatunki, więc ani na jednym, ani na drugim się nie powinieneś zawieść :)

      Usuń
  3. Powiem Ci, że jestem zaskoczona. Nie spodziewałam się takiego wybuchu entuzjazmu, bo kiedyś tam czytałam inną powieść tego autora i była raczej przeciętna. A tu proszę, brzmi to wszystko naprawdę nieźle. Nie pozostaje mi nic innego, jak przeczytać "Pasjonata oczu". A połączenie Lectera z Jigsaw'em to już w ogóle musi być rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo luźne porównanie, ale ogólnie rzecz biorąc to naprawdę jest rewelacyjna książka. Ciekawe, czy i mnie się inne powieści autora wydadzą przeciętne - niebawem się przekonam, tylko najpierw muszę ogarnąć jakoś finanse :)

      Usuń
  4. Ja też jestem zachwycona, ale twoją recenzją. Rewelacyjna. Dawno nikt mnie tak skutecznie nie zachęcił po daną książkę a ty to zrobiłaś w ciągu 5 minut. Tak więc, nie ma rady, muszę rozejrzeć się za ,,Pasjonatem oczu'' i przeczytać koniecznie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej jest mi baaaardzo przyjemnie :)

      Usuń
  5. Tą książką już mnie ktoś skutecznie kusił a Ty najprawdopodobniej przybiłaś ostatni gwóźdź do trumny mojego portfela, który już był baaardzo osłabiony. ;) Dobra, to idę myszkować w poszukiwaniu "Pasjonata oczu"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś o słabych portfelach wiem ;) Mój też ledwo zipie. Ale warto, a jak nie, to zwracam pieniądze :P

      Usuń
  6. Ech... Wydawnictwa powinny Ci płacić za te recenzje, bo ejsteś skuteczna jak mało kto. Nie, nie - to nie był komplement. Przez Ciebie już sama nie wiem na który thriller mam najpierw zapolować.

    Porównanie do Lectera od razu mnie przekonuje, że już nie wspomnę o "Siedem". Jigsaw... Cóż... Filmu pewnie nigdy nie obejrzę, ale w książkach takie klimaty uwielbiam. Ech... Głupia biblioteka nie ma tej książki, więc na razie musze poczekac, ale ze wszystkich ostatnio recenzowanych przez Ciebie książek, na tę mam największą ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by było piękne! ;) Choć pewnie i tak całą kasę wydawałabym na książki ;))

      To porównanie to jak mówiłam - luźne, to tylko moje skojarzenie. Zwłaszcza na początku - rozmowa Aliny z Sukerem bardzo mi przypomniało rozmowy Lectera z Clarice. Ale wątpię, że autor się tymi tytułami inspirował - po prostu im więcej się czyta i ogląda, tym więcej się widuje podobieństw.

      Teraz zaczynam się bać, że tak zachwaliłam, a tu może nie wpaść w gusta tych, których przekonałam - więc wykręcę się tym, że to moja opinia i nie każdy może ją podzielać (choć nie ukrywam, raczej wątpię, że komuś się może nie spodobać, zwłaszcza komuś, kto lubi ten gatunek. Wielbicielom romansów raczej nie spasuje, ale fanatykom thrillerów - na pewno). :)

      Usuń
  7. Lubię powieści Fitzka, ale mam wrażenie, że po kilku jego książkach pewna nieprzewidywalność zaczyna się robić przewidywalna :P Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi ;) Zamierzam przeczytać zarówno kolekcjonera oczu, jak i Pasjonata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A być może! Tak było z Cobenem. Po pierwszej książce byłam zafascynowana, ale potem zauważyłam pewien schemat. Niby inne sprawy, inne śledztwa, ale był jakiś taki wzór. Po kilku powieściach Fitzka może i ja uznam, że przewidywalny w swej nieprzewidywalności :)

      Usuń
  8. Chyba przestane Cię lubić ;-) bo uzmysławiasz mi, ile książek muszę przeczytać, a od tego głowa mnie boli. Co gorsze, pierwszą część czyli "Kolekcjonera oczu" mam na swojej półce, mało tego, książka mimo że jest u mnie - prawie - od dwóch lat, nie została jeszcze przeze mnie przeczytana, ale zgadnij kto czytał? tak, tak, Natulowy samiec, i teraz złośliwie hihocze mi za plecami, jak ja tego nie cierpię... Przechodząc do meritum, "Kolekcjonera oczu" wywlekłam na wierzch, mam nadzieję, że znajdę na niego czas, ponieważ pragnę być nim zafascynowana tak, jak Ty jego kontynuacją :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia dla Natulowego samca w takim razie - wie, co dobre, złośliwy chochlik :))) Czekam na Twoją ocenę "Kolekcjonera oczu"!!!

      Usuń
  9. Ajć! Takie recenzje aż chce się czytać! :D Lecter, Jigsaw...Siedem!! (uwielbiam ten film :)) Jak najszybciej muszę upolować tę książkę, bo się prawie zapowietrzyłam jak zobaczyłam porównanie do moich ulubionych filmowych morderców :) Mój portfel ledwo dyszy, pieniądze topnieją w zastraszającym tempie, ale i tak kupię Pasjonata oczu :) Przy okazji rozglądnę się za pierwszą częścią z tej serii...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Tym, co sprawia radość, trzeba się dzielić, a ta książka jest warta każdej złotówki :)

      Usuń
  10. Po takiej recenzji nie można nie przeczytać tej książki. Poza tym mało znam lit. niemieckiej, więc chętnie i dlatego sięgnę, może nawet w oryginale, jak zdobędę w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W oryginale? Wow! Zazdroszczę tak dobrej znajomości niemieckiego. Ja poprzestałam mieć cokolwiek wspólnego z tym językiem po maturze (oprócz, rzecz jasna, muzyki Rammsteina) - to się chwali! :)

      Usuń
    2. Ciągle się dokształcam, a muszę, bo robię dodatkowo rekrutacje w tym języku, a wstyd, bym znała go gorzej niż kandydaci. Niestety nie znam słownictwa fachowego:/

      Usuń
  11. Zazwyczaj dla takich książek jestem na nie. Po prostu nie moja tematyka, ale Twoja recenzja oszałamia, uderza człowieka między oczy i po prostu zmusza, by sięgnąć po książkę. Tak też zrobię :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czy ta książka nie byłaby dla mnie zbyt brutalna. Tak sugestywnie napisałaś o tym krzyku męczonych kobiet ;) ale byłoby ciekawie, bo właściwie nie czytałam prawie żadnej niemieckiej powieści (poza lekturami szkolnymi ;) ). Jedyny wyjątek to thriller Charlotte Link "Przerwane milczenie".
    Fajnie, że w swoich recenzjach czynisz tak wiele odniesień do innych książek/filmów/postaci. Ja pamiętam "Siedem" ;P
    Zwroty akcji kuszą, ale raczej nie wpiszę tej książki na moją listę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam Charlotte Link. Dobre? :)
      Jeśli chodzi o literaturę niemiecką, to też jestem na bakier. Ciekawe, dlaczego? Chyba powęszę za ich kryminałami, bo ten mój debiut z niemieckim kryminałem był bardzo przyjemny :)

      Usuń
    2. Mogę się wtrącić? Kryminały Link są całkiem dobre, przede wszystkim autorce się należy duży plus za portrety psychologiczne postaci, bohaterom poświęca sporo uwagi. Może w jej książkach (przynajmniej w tych, które do tej pory czytałam) nie ma szalonych pościgów, walki z czasem i wielkiej rozpierduchy, ale intryga kryminalna potrafi zaskoczyć :) A "Przerwane milczenie" było całkiem niezłe, jak napisałam analiza psychiczna bohaterów jest dokładnie wyłuszczona :)

      Usuń
    3. Zgadzam się z Binolą, w "Przerwanym milczeniu" autorka dużo uwagi poświęciła analizie psychologicznej bohaterów. Książki ani specjalnie nie polecam, ani nie odradzam. Moja mama gorąco poleca "Ostatni ślad" tej samej pisarki, ale ja nie czytałam, więc nie wiem ;)
      Nie wiem czemu literatura niemiecka nie jest u nas popularna, wiem tylko, że jak czasem oglądam niemiecki film to trudno mi sie przyzwyczaić do tego głosu w tle :D

      Usuń
    4. Biorę Link dzisiaj, jak tylko będzie w bibliotece. Zobaczymy, co akurat będzie (i czy w ogóle).
      Literatura literaturą, ale filmy też mi są raczej obce. Przychodzi mi do głowy Til Schweiger, ale nawet nie wiem, czy jest on Niemcem, czy Austriakiem. Agnieszka z blogu http://krimifantamania.blogspot.com/ specjalizuje się w literaturze niemieckiej ;) że tak powiem i to od niej dowiedziałam się o Fitzku, i chyba nie poprzestanę na tej jednej pozycji niemieckiej.

      Usuń
    5. Mam nadzieję, że w razie czego Link się spodoba ;)
      Nie słyszałam nigdy o Til Schweigerze... Ja tylko w TV widziałam parę niemieckich seriali i kiedyś w szkole oglądałam "Biegnij Lola, biegnij".
      Trafiłam kiedyś na blog Agnieszki i przeczytałam bardzo ciekawego posta o zbrodni i powstałej na jej podstawie książce :)
      To życzę, żeby kolejne niemieckie lektury były równie udane :P

      Usuń
    6. Link niestety nie było :(
      A "Biegnij Lola biegnij" baaaardzo mi się podobało.

      Usuń
  13. No proszę, jak się spodobał Fitzek! Z nim trzeba uważać, bo on lubi przesadzać i czasem wymyśla niestworzone rzeczy:-) Ale z reguły udaje mu się zgrabnie wybrnąć z zaplątanych węzłów i jedno trzeba mu przyznać: jest mistrzem trzymania w napięciu. Sama tej akurat książki jeszcze nie czytałam, ale mam z biblioteki, muszę się sprężyć, bo termin nagli:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bardzo :) Dzięki! A niestworzone rzeczy, cóż, literatura jest elastyczna ;) Czekam w takim razie na Twoją recenzję, ciekawe, czy odbierzesz "Pasjonata oczu" podobnie, jak ja, w koncu mając na koncie więcej ksiażek tego autora.

      Usuń
  14. Porównujesz coś z Jo Nesbo?! Mój Boże, widzę, że Pan Fitzek dołączył do grona Twoich NAJ PISARZY ;P.

    Gratuluję tak szybkiego rozwoju fanpage'a ;)! Sam bym z przyjemnością polubił, ale nie mam fb (wiem, nie mam fb = nie istnieję ;D).

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się, że wybrałam sobie tę książkę do recenzji. :) Zapowiada się ciekawie, szczególnie, że jak twierdzisz jest lepsza od "Kolekcjonera kości", który bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam. Muszę przyznać, że recenzja jest tak ciekawie napisana, że gdybym już nie czytała tej książki to na pewno teraz bym po nią sięgnęła. Szczerze czytała wszystkie książki Fitzka po kolei. Jak zaczęłam "Terapię" to nie było innego wyjścia jak sięgnąć po kolejne. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym zakochała się we wszystkich książkach jednego pisarza. Wiadomo, jedne podobały mi się bardziej, inne odrobinę mniej ale obok żadnej nie dało się przejść obojętnie. Na każdą kolejną czekam cierpliwie z zapartym tchem. Jeśli nie czytałaś jeszcze wszystkich jego książek to koniecznie musisz to nadrobić. Nie zawiedziesz się.

    Pozdrawiam :)
    Eliza

    OdpowiedzUsuń