Ręka Mistrza, Stephen King



Ręka mistrza [Stephen King]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

tytuł oryginału: Duma Key, 2008
tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2008
ISBN: 978-83-7648-045-9
liczba stron: 640


"...Sztuka to magia, a magia nie zawsze jest biała.
Nawet dla małych dziewczynek"


To nie jest po prostu kolejna powieść grozy. To historia, w której zawarty jest mały świat; świat, który nie ogranicza się do małego półwyspu zwanego Duma Key, ale zatacza ogromne kręgi. To opowieść o słabościach, przekraczaniu własnych granic, przenikania się prawdy i fałszu; wreszcie - psychologiczna opowieść z silnym przekazem, spowita w całun horroru. Stephen King w wywiadzie (do posłuchania tutaj) opowiedział, jak powstał mglisty pomysł, który następnie po pięciu latach został spisany jako "Ręka Mistrza". Mianowicie napis: "Caution! Children" wprawił go w zadumę. Na jakie dzieci należy uważać? I nagle miał przed oczami obraz martwych dzieci, trzymających się za ręce.
Malownicze i zdecydowanie
mniej niepokojące wydanie
amerykańskie

Główny bohater powieści, Edgar Freemantle, miał dobre życie. Dwie piękne córki, śliczna żona, fantastycznie prosperująca firma budowlana. I nagle to wszystko się zmieniło, la loteria. W jego samochód walnął dźwig, pozbawiając go nie tylko ręki i pełnej sprawności w prawej nodze, ale i - na moment - zdrowych zmysłów. Rósł w nim gniew, ilekroć doznawał zaników pamięci (i to absurdalnych z pozoru - bo jak można nagle zapomnieć, jak się mówi na krzesło?), a tenże gniew przechodził w agresję. Pam, żona Edgara, poprosiła o rozwód, a kiedy Edgar miał już zamiar się zabić, jego przyjaciel - psycholog - zapytał go:

- Powiedz mi, Edgar. Czy jest coś, co sprawia ci radość?

A Edgar odpowiedział:

- Kiedyś lubiłem szkicować. 

Zwyczajna gadka, ot, a ja kiedyś lubiłam śpiewać pod prysznicem, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach (i zdrowym słuchu) nie zachęciłby mnie do kontynuowania tej pasji. Ale, jak widać, niedoszły samobójca jakiś tam pokład talentu rzeczywiście miał, a zatem - zgodnie z umową - Edgar wyjechał na rok  na Florydę, by zamieszkać w różowym Przylądku Łososi (zwanym Wielkim Koralem) i rozpocząć drugie życie. Jednoręki, złamany psychicznie i fizycznie człowiek - dosłownie i w przenośni - stanął na nogi, odkrył w sobie niezmierzone pokłady talentu i zaczął malować kiczowate - z pozoru - zachody słońca nad Florydą. Tylko te obrazy miały w sobie moc, którą udźwignąć mógł jedynie człowiek, specjalnie przez Dumę sprowadzony...
"...chore ciało i umysł są właściwie wcieleniem dyktatury. Nie ma tyrana równie bezlitosnego jak ból ani despoty, który dorównywałby okrucieństwem poplątanym myślom"
Po prawdzie - trochę ściemniam. To nie Edgar odkrył w sobie talent, odkryła go w nim Duma. Duma ze swoimi tajemnicami, martwymi dziewczynkami i statkami-widmo, której dotychczasowym medium była staruszka chora na Alzheimera, facet z nabojem w mózgu i muszle, śpiewające pod podłogą Wielkiego Koralu jak zgraja nie całkiem martwych szkieletów.

Duma ma do opowiedzenia historię, i przyjęła sobie na kolejnego pośrednika Edgara, jednorękiego mistrza pędzla. Cena? Talent, owszem. Umiejętności nadprzyrodzone? Jak najbardziej. Zrozumienie? Cóż... Ja już znam odpowiedzi na kilka pytań. Czy Edgarowi uda się zrozumieć mowę własnych obrazów? Czy dojdzie do sedna tego, co wydarzyło się pewnego dnia tysiąc dziewięćset dwudziestego siódmego roku? I czym grozi poznanie tajemnicy, której źródło na moment (bagatela, osiemdziesiąt lat) wyschło, a teraz obudziło się na nowo w miejscu, przez które niepowołani tracą zdrowie - nie tylko fizyczne?
"Obrazy, które powstały na Dumie, były przesycone grozą, grozą, nad którą z najwyższym trudem dawało się zapanować. I ta groza była coraz bliżej. Nadciągała, niesiona zbutwiałymi żaglami"
"Ręka Mistrza" została napisana... ręką Mistrza. King po raz kolejny mnie zachwycił, wprawił mnie w osłupienie i czasem przeraził. Kilka razy rozbawił, raz nawet wzruszył; a niemalże każde zdanie smakowałam z ogromną przyjemnością. Słowa w tej powieści składają się w piękne, poetyckie zdania, przetykane mnogością muzyki, poezji i odniesień do kultury. Tu macie playlistę z utworami, które pojawiają się w tle powieści. Przyjemnie było słuchać tego, co i Edgar słuchał w czasie pracy. Uwielbiałam też sentencjonalne perełki Wiremana, króciutkie aforyzmy, przez które właśnie Wireman okazał się być moją ulubioną postacią w powieści. Zaś obrazy, malowane ręką Edgara są tak opisane, że widziałam je oczami wyobraźni; tak skrzętnie i drobiazgowo namalowane słowem, że niemalże namacalne. Zdolności, które posiada malarz, zachwycają i jednocześnie przerażają; to, co kryje się po drugiej stronie płótna malowanego nieobecną od czasu wypadku ręką zmienia to, co niemożliwe, w możliwe.

Tak właśnie wyobrażałam sobie Edgara
 przy pracy
[Źródło

Minusów nie uświadczyłam. Nawet ta kingowa skłonność do gawędziarstwa i nadmiernego pławienia się w zbyt obszernych opisach nie działały na nerwy, a nudziły tylko momentami. Wszystko było na swoim miejscu. Całe 640 stron jest zaskakująco spójnych, wciągających i na wysokim poziomie. Fabuła zaś tak misternie uknuta, że gdyby to nie był King, automatycznie zrobiłabym się podejrzliwa. 

"Ręka Mistrza" to kompleksowe, bardzo bogate dzieło literackie, obok którego nie powinno się przejść obojętne. Fanom Mistrza zalecam, pozostałym - polecam.
„Karty z przeszłości każdy tasuje, jak mu pasuje.”


42 komentarze:

  1. Po takiej recenzji, gdybym książki już nie znała, natychmiast musiałabym ją dorwać :) Powieść czytałam kilka lat temu i nie umiałabym opowiedzieć ze szczegółami, o czym jest "Ręka mistrza", ale zostało przekonanie, że to jedna z lepszych książek Kinga. W ogóle dostałam ją od koleżanki na urodziny i to był naprawdę udany prezent :)
    PS co do śpiewania, to chyba mamy podobny talent, dlatego śpiewam tylko na koncertach, bo w tym wrzasku nikt mnie nie słyszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się niestety zdarzyło brać udział w karaoke. Dobrze, że byłam wówczas znieczulona ;) A fabuł książek Kinga się nie pamięta, prawda, pozostaje tylko to odczucie, że dana książka była po prostu magnifique ;)

      Usuń
  2. Tak, tak i jeszcze raz tak! Wspaniała książka, jedna z najlepszych Kinga - zdecydowanie. :) Aż zapragnęłam po raz kolejny ją przeczytać... :) Tym czasem już niedługo (pewnie w nadchodzącym tygodniu) u mnie na blogu też wreszcie zawita King. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałem, leży nawet na mojej półce! :)) Przyznam, że książka dobra, ale tylko dobra. Ja się delikatnie nudziłem, choć czasami było baaardzo ciekawie! :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję filmu "Operacja Argo"! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie zmagam się z Kinga "Mroczną Wieżą", ale niewątpliwie sięgnę po inne mistrza pozycje.
    Ps. Bardzo fajna recenzja, czyta się przyjemnie . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że mamy takie samo zdanie o tej książce! :) Mistrz po raz kolejny udowodnił, że ma talent i potrafi stworzyć niepowtarzalne dzieło. Za to go uwielbiam :) Napisałaś wspaniałą recenzję i mam nadzieję, że dzięki niej wiele osób sięgnie po "Rękę mistrza" lub po inną powieść z dorobku Kinga :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo tego Kinga u Ciebie:) Jeszcze tej pozycji nie czytałam. Mam na półce jakieś 5-6 książek pisarza i w dalszym ciągu czekają na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałem głosy, że jest to dość nudna pozycja. Skoro tak to muszę wybierać wszystkie pozycje, które według innych są nudne. Mnie bardzo wciągnęła i uważam ją za jedną z najlepszych powieści Kinga. Super się czytało, świetny klimat, szkoda, że zakończenie nie jest już tak doskonałe, ale w sumie to właśnie jest w stylu Stephena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, co to były za głosy, ale takie trzeba leczyć!;d
      Po prostu genialnie wszystko opisałaś, a "Rękę mistrza" uwielbiam tak samo!:) Widzę, że odczucia co do Wiremana mamy podobne - ogólnie to dla mnie jedna z najlepszy drugoplanowych postaci.
      Drugi raz czytałam w oryginale, na Allegro dorwałam za śmieszną kwotę 10zł już przesyłką.

      Usuń
    2. Oooo muszę dorwać egzemplarz w oryginale, podejrzewam, że będzie jeszcze lepsza :)
      Luckylucke - a mnie zakończenie się nawet podobało. Moment na jeziorze - bardzo!

      Usuń
  8. Byłam bardzo ciekawa Twojej opinii o tej książce. Ja byłam nią zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już jakiś czas temu i kojarzę fabułę piąte przez dziesiąte, ale ogółem wspominam bardzo miło. Nie obyło się bez tego kingowego wodolejstwa (bo ja zawsze muszę wypomnieć Kingowi wodolejstwo i dodać, że wolę Herberta ;p), robiłam dwa podejścia, bo nie mogłam przebrnąć przez wstęp, ale kiedy już przebije się przez pierwsze rozdziały, wciąga do ostatniej strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herberta Zbigniewa? ;P Nie, nie, wiem, że innego Herberta, za którego niebawem się zabiorę. Wodolejstwo to już taki trochę znak rozpoznawczy Kinga, na tyle, że w pewnym momencie przestaje wkurzać, a wręcz - zaczyna się podobać ;)

      Usuń
  10. Ja też książkę czytałam i spodobała mi się tak samo jak tobie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Paulinko! Świetna recenzja! Po prostu widzę Twój zachwyt:)Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Taki był zamiar :) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. FANTASTYCZNA recenzja, gratuluję!
    Czytało mi się ją doskonale, mimo że mnie "Ręka Mistrza" mocno nudziła, zwłaszcza w drugiej połowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A mnie odwrotnie - mało było nudnawych momentów, a jeśli już to więcej było w pierwszej połowie. Czekałam na AKCJĘ, a jak się doczekałam, to uuu... czapki z głów :)

      Usuń
  13. Tak mi się kiedyś wymyśliło, że jak postanowię wrócić do Kinga, to sięgnę po te powieść (mimo, że nie czytałam "To!", "Skazanych na Shawshank", "Bezsenności" i całej masy bardziej znanych tytułów). I najwyraźniej dobrze mi się wymyśliło. :)

    Jak się spotkamy, to zaśpiewasz mi coś? Mogę nawet do Ciebie dołączyć. Gdziekolwiek wtedy będziemy, na pewno nas stamtąd wyrzuca. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "To" ani "Bezsenności", a jednak nie żałuję wcale a wcale, że akurat - spośród obrzydliwie spasionych tomisk - wybrałam na teraz "Rękę mistrza". I fajnie się czytało o Florydzie, podczas gdy za oknem szalała mała śnieżyca :)

      Ok, możemy śpiewać. Ale najpierw upijemy się w sztorc. Tego mojego bratanka gdzieś podrzucę na wieczór ;)

      Usuń
    2. Te spasione tomiska nieco mnie zniechęcają, bo nie jestem pewna czy się w nie wciągnę. A "Ręka mistrza" wydaje się ok. No, ale to dopiero za jakiś czas. Co ja bym dała za namiastkę Florydy za oknem. Już nie mogę patrzeć na śnieg. =/

      No problem. Wtedy mogę nawet tańczyć. =)
      Biedny bratanek. :P

      Usuń
    3. Oj tam, dam mu na kino, albo "przypadkiem" zostawię go w Zoo. Nic mu nie będzie, rezolutny jest, wystarczy mu PSP i słuchawki do życia, a chudy taki, że pewnie i jedzenie jest mu zbędne ;)

      O tak, i ja chcę już ciepełko. Nienawidzę zimy. Nienawidzę.

      Usuń
  14. Świetna recenzja, z pewnością zapoznam się z tą pozycją, choć obawiam się trochę tych obszernych opisów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, dziewczyno - zapoznawaj się czym prędzej :)

      Usuń
  15. Mam ochotę na jakąś ksiązkę Kinga, bo dawno nic jego nie czytałam. Myślalam, co prawda, o "Dallas", ale "Ręka Mistrza" narobiła tej pozycji sporo konkurencji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku nie pomogę Ci w wyborze, bo i jedna i druga powieść jest fantastyczna. Najlepiej więc zrobisz, jak przeczytasz obie ;)

      Usuń
  16. Jeeej Ręka Mistrza ;)! Jeszcze nie czytałem, ale już się zakochałem ;P.
    Jak widać mimo upływu lat, King nadal potrafi nieźle przerazić... oby tak dalej :D!

    Spokojnej nocy (u mnie wieje jak cholera)!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też wieje. I śnieg prószy. Grrrr gdzie ta wiosna?!

      Usuń
  17. Pamiętam, że strasznie zaskoczyła mnie ta powieść, bo przyzwyczaiłam się już, że z roku na rok King coraz bardziej oddala się od horroru na rzecz łączenia gatunków, co na ogół daje mierny efekt. A tutaj? Stosunkowo nowa książka, która pod kątem grozy i opowiedzianej historii depcze po piętach jego klasycznym pozycjom. Napawa nadzieją, że King, pomimo wieku, może nas jeszcze czymś mocnym zaskoczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku wychodzi Mr Sleep... jestem jej baaaaaaaaaardzo ciekawa :) Czy King będzie niczym wino? Się okaże ;)

      Usuń
  18. Jak to się stało, że ta książka mi umknęła.
    Zaczarowała mnie Twoja recenzja, dałaś czad, pięknie pisząc o tej powieści. Gdyby nie napięty terminarz, już byłabym w bibliotece :-)

    Co to znaczy, że kiedyś lubiłaś śpiewać po prysznicem? Mnie pasja wycia pod strumieniem wody nie minęła, ciągle odstawiam mocne solówki, co prawda nie tak mocne jak Guns N' Roses i jej "Welcome to the Jungle with lyrics!", ale jednak ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że rzuciłaś okiem na playlistę :) Polecam kawałek Styx - początek powolny i wręcz drażniący, ale potem.... ostatnio męczę ten kawałek w kółko. I gdyby nie "Ręka mistrza", nigdy bym go nie poznała :) Chwała Kingowi za to, że tak często wprowadza muzykę do swoich utworów! Dzięki niemu poznałam już naprawdę sporo dobrej muzyki.

      Usuń
    2. Ach, no i oczywiście - dziękuję za miłe słowa. Serce rośnie! ;)

      Usuń
    3. Utwór Styx jest świetny, a ten spokojny początek bardzo mi się podoba, szczególnie to - nie wiem jak to fachowo określić - rozproszenie głosu, a później to już tylko można nóżka przytupywać, lub zarzucać włoskami, co kto lubi, i co ważne, można śpiewać razem z zespołem, a to oznacza, że jestem w raju :-)) W ogóle playlista jest rewelacyjne, niezmiernie mnie cieszy Gloria Gaynor i jej:
      "Ja przetrwam!
      Tak długo jak wiem jak kochać, tak długo wiem, że przeżyję
      Mam całe życie do przeżycia
      Mogę dać całą swą miłość i przetrwam..."
      Swego czasu byłam zakochana w tej piosence, nauczyłam się jej na pamięć i zadręczałam domowników, no i mój jeden z ulubionych jazzmanów Chet Baker. Jego utwory najlepiej słucha się nocą, co za wrażenia... Ale dałaś mi robotę, mało tego ze muszę przerzucić dom w poszukiwaniu ulubionych płyt, to jeszcze będę musiała książkę przeczytać, eh... chyba nie lubię Kinga ;-)

      No i jak zapowiada się Twój wypad na "Drogówkę"? jest szansa, czy zasypało Cię?

      Usuń
    4. Jak pierwszy raz słuchałam Styx, to przez pierwsze sekundy miałam dziwną minę. Co to jest?! Myślałam. Ale potem się spodobała reszta, więc jeszcze raz włączyłam... i jeszcze... i jeszcze... i teraz kocham całość, od samego początku - doskonała muzyka! :)
      Gloria Gaynor - też lubię :) Różne były covery ale oryginał jest naj, tekst jest pięknie motywujący i jej głos taki silny. Jazzu nie słucham zbytnio, może właśnie dlatego, że to muzyka na wyciszenie. Ze spokojnej muzyki skłaniałam się bardziej ku bluesowi, ale niektóre kawałki jazzowe całkiem lubię.
      Cieszę się, że tak Ci King zamieszał :P Dlatego tak lubię tę jego "kompleksowość", poznaję przez niego nie tylko cudną muzykę, ale i nowych (dla mnie) autorów czy poetów. Potem tylko jak ta wariatka przeglądam internet w poszukiwaniu dziwacznych nazwisk.

      A mój wypad wciąż stoi pod znakiem zapytania. Dowiem się gdzieś pod wieczór, bo mam jechać z kumpelą, a ta nie wie, czy zdąży dojechać :/
      Jak nie obejrzę w kinie, to specjalnie dla Ciebie obejrzę online. :)

      Usuń
    5. Jakby nie obrócił, książki poszerzają horyzonty, i to w nich kochamy :-)

      Nie będę Cię namawiać do oglądania filmu online (ja tego strasznie nie lubię, mój 21 calowy monitorek, przy mojej wadzie wzroku -2 dioptrie, nie spełnia moich wizualnych oczekiwań) ale o Twoich wrażeniach po "Drogówce" chętnie bym poczytała :-)

      Usuń
    6. Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem :)

      Usuń
  19. ta książka jeszcze przede mną, ale zamierzam kiedyś po nią sięgnąć... :) jak zawsze przeraża mnie jego gawędziarstwo i opisy :) po każdej przeczytanej książce mam mieszane uczucia, ponieważ czuję się zmęczona jego stylem, ale zachwycona przedstawioną historią :) więc robię sobie chwilę przerwy po czym znów sięgam po mistrza :) "Ręka mistrza" na pewno mi nie umknie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale wiem, co masz na myśli. Taki już King :) "Rękę Mistrza" zdecydowanie Ci polecam :)

      Usuń
  20. Jestem pod niesamowitym wrażeniem. Rękę Mistrza czytała, (i recenzowałam tutaj: http://anianotuje.blogspot.com/2013/07/stephen-king-reka-mistrza-pereka.html). Ale w taki sposób jak ty nie potrafiłam o niej pisać.

    OdpowiedzUsuń