Egzorcysta, William Peter Blatty

tytuł oryginału: The Exorcist, 1971
tłumaczenie: Dagmara Chojnacka, Jan Kałuża
wydawnictwo: Książnica, 2011
liczba stron: 328
Gdy [Jezus] wyszedł na ląd, wybiegł Mu naprzeciw pewien człowiek, który był opętany przez złe duchy. [...] już wiele razy porywał go, a choć wiązano go łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał więzy [...]. A Jezus zapytał go: "Jak ci na imię?" On odpowiedział: "Legion"...

Łk. 8,27-30

Urocza, ledwie dwunastoletnia dziewczynka nagle zaczyna się zmieniać. Najpierw nieznacznie - rozmawia z wyimaginowanym przyjacielem Kapitanem Howdym przy pomocy tablicy spirytystycznej, czasem wykrzykuje niecenzuralne słowa, narzeka na stukanie w ścianę i trzęsące się łóżko. Po jakimś czasie niepokojące zmiany zataczają coraz szersze kręgi. Regan zaczyna przemawiać niskim głosem, zmienia się jej twarz, nie panuje nad moczem, a w jej ciało wnika nieograniczona siła. Jej matka, słynna aktora Chris MacNeil, rozpaczliwie szuka pomocy - najpierw u psychiatry, później u internisty, aż wreszcie... u księdza.
I, choć sam ksiądz, który od niedawna przeżywa kryzys wiary, próbuje logicznie wytłumaczyć objawy choroby - diagnoza jest jednoznaczna. Dziewczynkę opętały demony.
"- A co ojciec sądzi o egzorcyzmach?
- Słucham?

- Jeśli ktoś jest opętany przez demona, to czy zastosowałby ksiądz egzorcyzmy?

- No cóż, pewnie najpierw wsadziłbym go w wehikuł czasu i wysłał w szesnasty wiek.

Zdziwiła się.

- Co ksiądz ma na myśli? Nie rozumiem!

- To po prostu się już nie zdarza, pani MacNeil.
- Od kiedy?
- Od czasu kiedy poznano choroby umysłowe, paranoję, rozdwojenie osobowości i to wszystko, czego uczyłem się właśnie na Harvardzie"
Ksiądz Karras jest postacią wyjątkowo starannie skonstruowaną. Sam ma własne zmartwienia - śmierć matki, wątpliwości wiary - a przy tym jest ujmująco ludzki. I nie mówię tu tylko o skłonności do cameli bez filtra i  napojów wyskokowych. To on może wypędzić demona z Regan... Ale czy mu się to powiedzie? Czyż do przeprowadzenia rytuału egzorcyzmów nie jest niezbędny ktoś niezmąconej wiary?
"Ziarno powołania. To tutaj nauczył się kochać. Teraz miłość wystygła. Nocami błądziła w zakamarkach jego serca jak bezdomny podmuch wiatru"
Powieść jest niesamowita. Groza wyłania się z kart książki w taki sposób, że nawet ja - zatwardziała ateistka - zaczynam wierzyć w to, co czytam. Bo to, co dolega Regan, wychodzi poza ramy jakiegokolwiek rozumowania, a przynajmniej - rozumowania racjonalnego. Największym plusem książki jest jej... niedowierzanie. Przez większą część powieści nawet ksiądz szuka logicznego wytłumaczenia stanu dziecka. 
"...gdyby Chrystus powiedział tym rzekomo opętanym, że cierpią na schizofrenię, to pewnie ukrzyżowano by go trzy lata wcześniej"
Wydarzenia opisane w powieści sprawiały, że odczuwałam wiele emocji na raz. Zgrozę, obrzydzenie, współczucie, niedowierzanie. A przy tym lęk - jak się to wszystko skończy? Czy rytuał egzorcyzmów uwolni ją od złośliwego demona i pomoże jej wrócić do normalności?
"Żałujemy majowych kwiatów wiedząc, że muszą przekwitnąć, ale jesteśmy niewzruszenie pewni, że w następnych roku maj zwycięży ponury listopad. Jest to niezmienne prawo wiecznego koła, które nigdy się nie zatrzyma. Wiedza o tym daje nam nadzieję na odrodzenie, na to, iż wszelkie zło musi kiedyś przeminąć"
***

Nie byłabym sobą, gdybym nie odszukała kilku perełek. Bo... bywa też zabawnie i ironicznie. 
"Dokopywał się szczegółów niczym stary kawaler przebierający warzywa na straganie"
Albo wręcz niezręcznie.
"- Wiem, co pani czuje. Jestem tak samo bezradny, kiedy rozmawiam z mechanikiem o swoim samochodzie - spróbował zażartować."
Doskonałe porównanie, panie Klein. Wie pan, jak pocieszyć kobietę, której córka zapadła na niezidentyfikowaną chorobę psychiczną. Winszuję taktu! 

***

Te drobne żarciki autora są idealnie wkomponowane w powieść, czyniąc ją kilkuwymiarową. To nie jest horror, który nadmiarem mroku i sztucznego napięcia może zirytować czytelnika i, ostatecznie, znudzić. Ta książka, zrazu lekka, przemienia się w stopniowo w wywołującą dreszcze i przerażenie genialną powieść grozy. To ogromna różnica. Widzimy przemianę wesołej dziewczynki w morderczego demona, a punkt kulminacyjny jednoczy się z ciarkami na ramionach. Książka ma niesamowity klimat, przez co potrafi przestraszyć nawet największych twardzieli, którzy jej na to pozwolą. Dlaczego? Ponieważ aby naprawdę wczuć się w tę historię, mimo wszystko trzeba odłożyć racjonalne przekonania na bok. Trzeba dać się zaskoczyć, pozwolić książce dopełnić swej powinności. Pozwolić grozie na wystąpienie.

***

W tym miejscu powinnam również wspomnieć o kultowej już ekranizacji z 1973 roku. To absolutne arcydzieło, godnie reprezentujące książkę. Dwa Oscary i wiele innych nagród, a także liczne grono fanów tę teorię potwierdzają. 

Niezwykły klimat grozy i fakt, że wszystkie efekty specjalne były wynikiem autentycznej pracy ludzi, nie komputerów, dodaje filmowi niezwykłego uroku. Bo ja, choć lubię nowoczesne filmy, zawsze na pierwszym miejscu będę stawiała te produkcje, w których para naprawdę pochodzi z ust aktorów, a nie z kilku kliknięć na monitorze komputera. I takie efekty docenia się... strachem ;) 

Serdecznie polecam zarówno książkę, jak i film. W moim mniemaniu - obie wersje tej historii są doskonałe.


***
Zakończę słowami samego Blatty'ego:
"- Czytałeś to? - spytał Karras.
Potrząsnął głową. - Nie, jeszcze nie. A powinienem?

- Sam nie wiem. Właśnie ją [książkę] skończyłem i nie jestem pewien, czy rzeczywiście dobrze to zrozumiałem - skłamał Karras. Wziął książkę i podał mu. - Może weźmiesz. Naprawdę chciałbym usłyszeć twoją opinię."

63 komentarze:

  1. Podobno książka powstała na podstawie autentycznych wydarzeń. Jednak naprawdę opętanym był chłopiec, a książce zmieniono na dziewczynę. Ja osobiście w to wierzę, ale nie na podstawie tej książki, bo na pewno autor sporo dołożył od siebie. Jednak jest wiele publikacji w formie dokumentów, które przedstawiają podobne przypadki, choć może nie tak ekstremalne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ja pozostanę sceptykiem :) A czy książka opiera się na faktach... tego nie słyszałam. Ale może autor po prostu pozlepiał informacje o innych przypadkach w jedno i tak stworzył tę powieść. Trzeba by pogrzebać w internecie :)

      Usuń
  2. Ja i cokolwiek traktujące o egzorcyzmach powinniśmy się omijać szerokim łukiem - niby nie wierzę w takie sprawy, ale po obejrzeniu "Egzorcyzmów Anneliese Michele" nie spałam w nocy i miałam schizę. Film - oczywiście świetny. Z kolei na "Egzorcyzmach Emily Rose" z 2005...usnęłam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też widziałam te filmy i są świetnie zrobione - oczywiście Michele jest zdecydowanie lepsza, ale na Emily nie zasnęłam :) Nie trzeba w to wierzyć, by dać się przestraszyć - z tym się zgodzę, przecież nie wierzymy, że zombie i potworki istnieją, a oglądamy filmy i się na nich boimy :) Przynajmniej ja, czasami :)

      Usuń
    2. Kiedyś oglądałam te wszystkie filmy z serii żywe trupy, akurat zombie bardziej mnie śmieszą niż straszą;)

      Usuń
    3. A jest jakiś film, który Cię naprawdę przeraził ostatnio?
      Ja takiego nie uświadczyłam, niestety.
      No, może poczułam się trochę nieswojo przy oglądaniu filmu "Sinister", ale poza tym... większą grozę czuję przy znanym na pamięć "Milczeniu owiec", niż przy obecnych super-produkcjach :)

      Usuń
    4. Oglądałyście "Widmo"? (ale tajlandzką wersję). Oglądałam to już dość dawno temu i pamiętam, że potem musiałam wracać do domu przez las, ciemno, coś tam buczy, do tego jeszcze wyobraźnia - o mało co i zaczęłabym wrzeszczeć jak potłuczona :D

      Usuń
    5. Oglądałam, ale w towarzystwie, w którym - by się nie bać - się gadało, dowcipkowało, i cały seans właściwie przeszedł bez echa. Azjatyckie horrory mnie przerażają, zwłaszcza azjatyckie dziewczynki z Ringów i Klątw - nie musza nic robić, wystarczy, że na nie spojrzę, już mam ciarki :) Dość niepokojące postaci. Chyba będę musiała powtórzyć sobie "Widmo" ;)

      Usuń
    6. Tak to jest, w towarzystwie to zawsze jest dużo śmiechu i w efekcie straszny film okazuje się nawet zabawny :) "Klątwa" też była niezła, oglądałam ten film z kuzynką, która zaczęłam mi charczeć nad uchem w środku nocy ;) W ogóle w horrorach to często dzieci są najbardziej przerażające.

      Usuń
    7. Widziałam to "Widmo", akurat w towarzystwie mega skupionym i chcącym mnie bardziej wystraszyć, więc dla mnie był to przerażający film. Z jakiś nowszych produkcji niestety nie wymienię mrożącego krew w żyłach filmu...Polecam za to hiszpańskie kino, nie straszy, ale ma wyrazisty, niepokojący klimat:)

      Usuń
    8. Dzieci w horrorach zawsze mnie przerażają. Zawsze. Choćby horror był nie wiem jak durny, jak przewidywalny, wystarczy, że pojawi się malutka dziewczynka albo chłopczyk, a ja już mam palpitacje serca.
      Skrzacie, hiszpańskie kino lubię - nawet bardzo. Wlaśnie dlatego, że jest takie klimatyczne :) W ramach projektu kino właśnie poszukuję "Czy zabiłbyś dziecko?", jestem szalenie ciekawa, a zarazem - bezradna, bo nie mogę go nigdzie zdobyć.

      Usuń
  3. Ale się ubawiłam tym pierwszym fragmentem, taa zamawiamy transport do XVI wieku i palimy na stosie :) Film oczywiście widziałam, ale nie miałam pojęcia, że jest na podstawie książki! Z chęcią przeczytam. Tak swoją drogą to filmy o egzorcyzmach, szatanie i w podobnych klimatach chyba łatwiej znaleźć niż książkę, przynajmniej ja dotychczas nie trafiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, filmów tego typu jest zatrzęsienie. A książki... jest ich mnóstwo, ale albo stoją w bibliotece w tumanie kurzu, wydania sprzed 50 lat, albo są w ogóle nie tłumaczone na język polski. Bo wątpię, że autor horrorów odpuściłby sobie TAKI temat :)
      "Dziecko Rosemary" mi tylko przychodzi do głowy... Może wpadnie tu jakiś znawca horrorów i nam podpowie parę tytułów :)

      Usuń
  4. Po książkę sięgnę z ciekawości, ponieważ film nie do końca przypadł mi do gustu. Co do opętania to można na ten temat długo polemizować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, można :) Przy butelce ;)

      Usuń
  5. Oglądałam film i od kilku lat zastanawiam się nad przeczytaniem książki. Natomiast ekranizacja mną nie wstrząsnęła. Po tę lekturę jednak sięgnę, bo naprawdę opisałaś tę powieść obiecująco, a ja lubię takie klimaty ;)
    Pozdrawiam,
    Mai

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytać nie czytałam, ale ekranizację znam. Mistrzostwo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz sobie ciekawostki na filmwebie... To dopiero dowód na mistrzostwo:)

      Usuń
  7. Koniecznie muszę zapoznać się zarówno z książką jak i filmem. Czuję, że opisana historia zrobi na mnie spore wrażenie i prawdopodobnie nie pozwoli spać w nocy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na recenzję :)

      Usuń
  8. Świetny temat - oglądałem te "Egzorcyzmy Emily" już jakiś czas temu - przy drugim podejściu nie było już jednak strasznie :) Książkę natomiast z przyjemnością bym przeczytał. Liczę na mały dreszczyk strachu. Zobaczymy czy uda się ją upolować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę czytałam wielki temu, film również widziałam dawno,dawno temu, ale i powieść, i produkcja Friedkina zrobiły na mnie ogromne wrażenie.
    Jeśli chodzi o podejście Kościoła do opętań, to w sumie nadal nic się nie zmieniło, niby egzorcyści są, ale w temacie prawdopodobieństwa owładnięcia człeka przez demona, nadal są mocno powściągliwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu oglądałam film "Rytuał" z Hopkinsem. Totalna klapa, moim zdaniem. A co do opętań to ja wciąż jestem sceptykiem i uważam, że wszystko można logicznie wytłumaczyć. Neurologia, psychiatria - te dziedziny jeszcze są całkowicie niezbadane, ale sądzę, że z czasem każdy przypadek "opętania" znajdzie diagnozę medyczną.

      Usuń
    2. Znacznie bliżej do realizmu niż do fanatyzmu religijnego, ale obawiam się, że są na tym świecie rzeczy, których wyjaśnienie nie jest takie proste.

      Usuń
  10. !!!
    Zaczynam od wykrzykników, bo o filmie oczywiście słyszałam (choć nie oglądałam), ale nie miałam zielonego pojęcia, że powstał na podstawie książki! Zdziwienie dnia, zdecydowanie muszę się z nią zapoznać, gdy tylko będzie mi wolno ruszyć tyłek z domu i pójść do biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to miło przyczyniać się do takiego zdziwienia :) Mam nadzieję, że prędko zaspokoisz swoją ciekawość :)

      Usuń
  11. Przyznam, że bałam się tego filmu, ale obejrzałam.
    Nie wiedziałam, że książka jest równie dobra.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bez względu na to, kto coś jeszcze o tej książce powie (nawet bardzo źle) to ja i tak biorę się za nią (i to na pewno będzie wydanie z powyższą okładka... KOCHAM TĘ OKŁADKĘ! ;D). Naprawdę! Dosyć niedawno dowiedziałem się, że "Egzorcysta" to także książka (:?), a mianowicie u małej wilczycy... Po przeczytaniu tak solidnych i po prostu bijących z siebie zachętą nie mogę odmówić... Jej, na serio jestem podekscytowany :P, więc przepraszam za wszystkie literówki, bądź inne błędy, których już nie chce mi się sprawdzać ;)... Ale emołszyn ;3!

    Pozdrawiam serdecznie!
    Melon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *"... bijących z siebie zachętą RECENZJI nie mogę..." ;D (zapomniałem słowa z tego całego napięcia ;P)

      Usuń
    2. Oj, nikt chyba nie powie nic złego na temat tej książki. Przeczytaj koniecznie, chętnie zerknę na Twoją recenzję :) A okładka jest rzeczywiście fajna, ze skrzydełkami, i ten X na niej jest taki wypukły, fajny, wystający :P To znaczy to ślady pazurów, chyba. Eh co za entuzjastyczny komentarz, Melonie! Dziękuję! :)

      Usuń
    3. Ten X jest wypukły?! Boże, Paulina... czy Ty nie przestaniesz zachęcać ;D...

      Mimo, że jeszcze tego nie przeczytałem to już jest dla mnie książka numer jeden... a niech tylko spróbuje nie być, to ja wtedy dokładnie sobie przypomnę kto mnie tak zachęcał... oj się popamiętamy ;E <- jbc. to jest twarz z zębami wampira... ratunku, tonę w swojej głupocie...

      Usuń
    4. Z tego, co zauważyłam, to wszystkie książki "Z odciskiem palca" i horrory wydawnictwa Dolnośląskiego oraz nowe wydania Książnicy są takie właśnie wystające, błyszczące i śliczne :) Nesbo też wystaje :)

      Snowflake! Przywracam Cię do porządku i rzucam koło ratunkowe - przeczytaj, a potem - jeśli Ci się nie spodoba - możesz na mnie nakrzyczeć ile wlezie. Pozwalam! :)

      Usuń
  13. Entuzjazm Melona mnie rozbroił :D Bardzo się cieszę, że mamy identyczne zdanie o tej książce :) Niecierpliwie czekałam na Twoją recenzję :D Bardzo zazdroszczę Ci stylu pisania, bo ja nie potrafię wyrazić swoich emocji tak fantastycznie jak Ty to robisz! :) Mam nadzieję, że dzięki takim recenzjom więcej osób zacznie sięgać po powieści grozy, bo warto :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znowu ja :D Zapomniałam dodać, że strasznie się stresowałam , że Egzorcysta Ci się nie spodoba równie mocno jak mi :) Chyba bym padła na zawał gdyby się okazało, że ja zachwalałam książkę jak jakiś psychofan, a Ty byś napisała, że powieść jest do dupy :D Kamień spadł mi z serca :)

      Usuń
    2. Oj, kochana, przecież ja nie jestem żadną wyrocznią! Moje ulubione powiedzonko, które często powtarzam na blogach, brzmi: jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki! :)
      Dziękuję też za bardzo miłe słowa - to świetna motywacja :) I ja mam nadzieję, że powieści grozy znajdą nowych czytelników, bo to dobra rozrywka, a przypływ adrenaliny jest zawsze korzystny dla zdrowia - w umiarze, rzecz jasna :)

      Usuń
    3. Kobiety lubią ogórki, faceci ogrodnika córki - nie wiem dlaczego, tak już jest :D
      Dobra, nie komentuję, bo napiszę jakieś większe bzdury. Idę spać :D

      Usuń
    4. Nie zawsze, luckyluke, nie zawsze ;)

      Usuń
  14. Film oczywiście widziałem i uważam go za jeden z najwybitniejszych w swoim gatunku. Zresztą jeśli mnie pamięć nie myli jest to jedyny stricte-horror nominowany do Oscara w najważniejszej kategorii.

    Książkę może przeczytam, bowiem u mnie jest tak, że jeśli książką jest dobra to i tak się wyratuje - nawet jeśli wcześniej widziałem ekranizację. Tak było np z Grą o tron czy Dzieckiem Rosemary :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się rękami i nogami pod tym, co napisałeś - książka może być dobra, film kiepski i odwrotnie - ale często są równie dobre. To dwa różne rodzaje przekazu - książka bazuje na wyobraźni, film na wizualizacji, ale i jedno i drugie bywa fenomenalne. I to często! "Gry o tron" jeszcze nie czytałam, ale zamierzam i wiele razy słyszałam, że obie formy są wspaniałe.

      Usuń
  15. Nie wiedziałam, że ten film powstał na podstawie książki. Teraz mam dylemat, po co lepiej sięgnąć najpierw :> Szczerze mówiąc trochę się boję poznawać tę historię, bo mam wrażenie, że moje słabe nerwy nie wytrzymają napięcia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij najpierw po książkę. Ja przynajmniej mniej się boję podczas czytania. I tak mogłabym przeczytać książkę "Ring" (gdyby była) ale film przyprawia mnie o ciarki. Ale to chyba przez muzykę i te straszne zabiegi filmowe (wyskakujące znienacka potworki itp).

      Usuń
  16. Czytałam, oglądałam i... nic nie pamiętam! Smutek, smutek, smutek. Czuję się bezradna wobec mojej sklerozy jak podczas... eeee... rozmowy z mechanikiem. ;)

    Po książkę pewnie drugi raz nie sięgnę, ale film chyba sobie odświeżę którejś zakrapianej soboty. Na trzeźwo za bardzo się boję. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lecytynę sobie kup, Anno. Lecytynę.
      I najlepiej zapisz sobie na kartce, bo pewnie, nim dojdziesz do apteki, zapomnisz po co do niej szłaś ;)

      A oglądanie "Egzorcysty" pod wpływem % jakoś mnie dziwnie kusi :)

      Usuń
    2. A na tej kartce co miałam zapisać? I gdzie ja mam jakiś długopis? Hm.

      Do tych procentów dodaj ciemność i kilka podgrzewaczy. O, i może jakiś przeciąg, ale trzeba by poczekać na wyższe temperatury. =)

      Usuń
    3. A może lepiej podczas wiosennej wichury? Albo letniej burzy... :) Jak czytałam "Egzorcystę", to wiało tak głośno, że ledwie mogłam się skupić. A mieszkam na poddaszu, więc... ;) Klimat miałam! ;) I to na trzeźwo! ;)

      Usuń
    4. Ej, może lepiej się tak nie rozkręcaj? Pamiętaj, że rozmawiasz z kimś, kto boi się takich rzeczy w każdych warunkach. :P

      Mam "Autopsję" i "Chemię śmierci"!

      Usuń
    5. Noooooo! :D
      "Autopsji" (Gerritsen, mam rozumieć?) nie znaju, ale "Chemia..." mruuuu! Czytaj szybko i pisz!!!

      Usuń
  17. Najlepsza scena to zdecydowanie ta jak Regan obraca głowę o 360 stopni, moooc!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiedziałam, że film powstał na podstawie książki. Jakkolwiek lubię horrory - po ten nie sięgnę. A to dlatego, że właśnie takie historie straszą mnie najbardziej. (właściwie, chyba tylko one)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też tak mam jak Azumi, że najbardziej boję się historii o egzorcyzmach. Potem nie mogę spać po nocach, ani czytać wieczorami. Choć generalnie lubię się bać. Tak się zastanawiam, czy tak samo jak filmu bałabym się książki. Może by tak zacząć czytać ją w "małych dawkach"?
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest AŻ tak strasznie, sporo tu psychologii i opowieści :) Ale owszem - przestraszyć może. Choć tak jak pisałam wyżej, mnie łatwiej przestraszyć w kinie :)

      Usuń
  20. Coś ostatnio na wielu blogach natykam się na recki tej książki:) Napiszę to co wszędzie, lubię ją, ale wolę film - jedyny horror filmowy, który przeraża mnie do dziś. Moim zdaniem Blatty w książce nawalił z opisami, są za bardzo łopatologiczne przez co lektura choć stanowi niezłą rozrywkę na nudny wieczór niestety nie niepokoi, w przeciwieństwie do jej ekranizacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że Królowa Horroru wyrazi opinię :) No, widzisz - dla mnie i jedno, i drugie jest wspaniałe, choć owszem - film w pojedynku by wygrał ze względu na efektowne zdjęcia. Te opisy.. a raczej tłumaczenia mogą tę grozę nieco osłabić, zgoda. Umysł skupia się bardziej na przyswajaniu faktów, niż na budowanie nastroju. I film jest zdecydowanie bardziej straszny - ale książkę trzeba znać. :)

      Usuń
    2. No ej... jak tu liczę na pozytywne opinie książki, a Wy mi o filmie, że lepszy ;D...

      Usuń
    3. Ehh Ty! Przecie mówię, że równie dobre są!!! ;) Tylko że film - z muzyką, efektami - łatwiej przestraszy, niż książka :) Ale jak Cię Melonie znam to Ci poradzę - przeczytaj najpierw książkę, a potem obejrzyj film, żebyś wiedział, czego się spodziewać :) O!

      Usuń
  21. Film zaczęłam jedynie oglądać, bo byłam zbyt zmęczona, aby dotrwać do końca, a potem o nim zapomniałam. O powieści przypomniało mi się stosunkowo niedawno, jednak również wypadła mi z pamięci. Twoja recenzja jednak przypomniała mi o niej i sprawiła, że jeszcze bardziej muszę się zabrać za "Egzorcystę". I to jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ty widzę tak, jak AnnRK - potrzebujesz lecytyny :) Czytaj, czytaj i pisz recenzje :)

      Usuń
  22. Podobnie jak w przypadku Gilberta Grape'a - oglądałem tylko film. Naprawdę niezły - dodam, choć może nie jakiś wybitny. W każdym razie niezbyt lubię sięgać po lekturę po tym, jak obejrzałem już adaptację. Zawszę wolę to robić w odwrotnej kolejności. Czasem jednak nie ma wyjścia, szczególnie kiedy dowiaduję się, że film powstał na podstawie książki wiele lat po jego obejrzeniu. Tak jest właśnie w tym wypadku:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. film widziałam już kilka razy, ale książka nigdy w ręce mi nie wpadła. nie wiem jaki będzie jej odbiór przy dobrej znajomości ekranizacji, ale trzeba spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  24. uwielbiam historie o demonach, szatanie, opętaniach duchach... :) "omen", "adwokat diabła", "paranormal activiti", "egzorcyzmy emily rose" i oczywiście "egzorcysta" juz za mną! :) ta ostatnia historia zarówno w wersji papierowej jak i filmowej :) i zgadzam się z Tobą w 100% - genialna książka, genialna ekranizacja! :) czytałam już daaaawno i na pewno niedługo zrobię to ponownie :) są książki, do których warto wracać :)

    OdpowiedzUsuń