Miasteczko Salem, Stephen King


tytuł oryginału: Salem’s Lot, 1975
tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2009
ISBN: 9788376481128
liczba stron: 528

 „C i e m n o ś c i,     n i e    z a s t a ń    m n i e    t u t a j”

Mężczyzna i chłopiec uciekają – nie wiadomo dokąd ani przed czym. Nagłówek jednego z artykułów gazety z Portland pyta „Czyżby nawiedzone miasto?”, zaś tekst nie udziela odpowiedzi. Musimy się cofnąć w czasie do wydarzeń sprzed roku, kiedy to w małym miasteczku Jerusalem w stanie Maine zjawił się ambitny pisarz, Ben Mears, który dawno temu mieszkał tu u ciotki.
„W takich małych, sennych miasteczkach nie dzieje się zbyt wiele dobrego”
Dom Marstenów, opuszczony przed laty, stanowi coś „w rodzaju akumulatora naładowanego złymi uczynkami”, strzegącego miasteczko ze wzgórza niczym bożek obejmujący wzrokiem okiennic całe, wpisane w okrąg, Salem. Tragiczne wydarzenia, które wydarzyły się w owym domu, wciąż nawiedzają starszych wiekiem mieszkańców, a i Ben Mear wciąż budzi się z krzykiem, wspominając niesamowite związane z domem zdarzenie z dzieciństwa. Aczkolwiek, by przegonić swoje lęki i zdobyć materiały do kolejnej powieści, pragnie wynająć ten dom. Przybycie Bena do Salem zbiega się jednak ze sprzedażą domu... Kto by kupował stary, zrujnowany budynek, w którym podobno straszy?! 
Straker, sędziwy jegomość wraz ze wspólnikiem, Barlowem (którego nikt jeszcze nie widział). Oprócz domu kupili również mały lokal, by go przerobić na sklep z antykami. Szaleni! Kto by kupował drogie antyki na takim zadupiu... 
„Cóż, nawet w pełnym blasku życia zawsze towarzyszy nam cień śmierci”
Na początku nic nie zwiastuje tragedii. Dwaj chłopcy wychodzą do kolegi, pogapić się na plastikowe figurki potworów. Idą na skróty przez las. Jeden z nich znika, drugi umiera w szpitalu kilka dni później na ciężką anemię. Oto jak zaczyna się horror miasteczka Salem. Od tej pory zdarzają się coraz dziwniejsze rzeczy, a każdy racjonalnie myślący człowiek będzie postawiony przed ogromnym dylematem: uwierzyć w zbieg okoliczności, czy w nadprzyrodzone?
„Gdy słońce wschodzi, kończą się nocne żniwa”
„Miasteczko Salem” to bardzo przyzwoita opowieść o wampirach. Bardzo schematyczna, jak na Kinga; nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że „Sklepik z marzeniami” był prawie kopią tej historii (dziwny człowiek wynajmuje lokal, prowadzi dziwny sklep, dziwne rzeczy się dzieją… a i finały obu książek są podobne). Pomimo tego muszę przyznać, że „Miasteczko Salem” jest znacznie lepsze od „Sklepiku…”. Classic King, można rzec – świetny, klaustrofobiczny klimat małego miasteczka, atmosfera typowa dla niewielkich społeczności (uprzedzenia, plotkowanie) i Zło, czające się gdzieś w mroku. Opisy wampirów – pierwszorzędne, i tu nawet gawędziarstwo Mistrza nie poszło za daleko, stanowiąc doskonałe uzupełnienie opowieści, a nie nudne przeciąganie historii. Uczucie rodzące się między Benem a Sue - wiarygodne, delikatnie zarysowane, wręcz subtelne. Bardzo podobał mi się sposób ukazania jak powoli świadomość zagrożenia i umiejętność nazwania go przemienia się w pewność; bohaterowie, którzy zmierzą się z wampirami, dość długo pozostają w zaprzeczeniu, nie potrafią uwierzyć w to, co się dzieje i wciąż próbują wytłumaczyć wszystko racjonalnie. Wszak „na litość boską, co ci się może stać, kiedy masz w zasięgu wzroku swój własny dom?” To wielki plus, historia dużo by straciła, gdyby nie te rozterki i analizy; dzięki nim opowieść jest niejako bardziej wiarygodna.
„Śmierć przychodzi wtedy, kiedy dopadnie cię któryś z potworów”
Czytałam różne opinie o tej powieści. Większość była przychylna, ale zdarzyły się też takie, w których autor recenzji wytyka Kingowi brak plastyczności, kładąc ten deficyt na karb małego doświadczenia autora (to jedna z pierwszych powieści Mistrza). Zupełnie się z tym zarzutem nie zgadzam, a mam za sobą zarówno najstarsze powieści Kinga, jak i najnowsze. Dla mnie to właśnie "Miasteczko Salem" zawiera w sobie kwintesencję prozy mistrza, jaką jest stopniowanie napięcia, mnogość różnorodnych bohaterów, atmosferę ciasnoty i wszechogarniający lęk. Widać Mistrz potrafił jeszcze w 1975 roku wycisnąć coś z tak oklepanego tematu, jakim są wampiry i zrobił to w doskonały sposób, nie ocierając się nawet o groteskę czy śmieszność. 
Polecam zarówno fanom Stephena Kinga, jak i osobom, które go jeszcze nie znają. Myślę, że to doskonała, wciągająca powieść, a pomimo schematyczności i przewidywalności można się nieźle przy lekturze zabawić. Czy przerażająca? Być może. Cóż, jak to bywa u Kinga, nawet główny bohater nie zawsze jest bezpieczny... 

_____________
Akcja wielu książek Kinga ma miejsce w stanie Maine. Miasteczka są różne - od tych wymyślonych (Castle Rock, Derry, Jerusalem) do rzeczywiście istniejących (Bangor). Zresztą, zobaczcie sami:

Taka mnie refleksja naszła...


Recenzja pojawiła się także na portalu Kostnica.pl

Miasteczko Salem [Stephen King]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


79 komentarzy:

  1. Miasteczko Salem mnie nie zachwyciło..., u Kinga powtarzają się nie tylko miejsca akcji ale także nazwiska postaci albo nawiązania do innych powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Uwielbiam te nawiązania :)

      Usuń
    2. I do Jerusalem jest nawiązanie w opowiadaniu "Dola Jerusalem" ze zbiorku "Nocna zmiana", tak btw :)

      Usuń
  2. "Miasteczka salem" jeszcze nie czytałam, ale powieść ląduje na liście książek obowiązkowych. Piszesz, że książka podobna do "Sklepiku..."? Kurde, szkoda... Chociaż może jednak nie będę tak tego odczuwała. Kinga lubię, dlatego szykuję się na dobrą rozrywkę:)
    PS Zdjęcie genialne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobna, ale niesie palmę pierwszeństwa, wszak "Sklepik.." pojawił się w 1991 roku, a "Miasteczko Salem" w 1975. Ale i tak warto przeczytać! Najlepiej obie powieści.. :)

      Usuń
  3. Też miałam wrażenie, że "Miasteczko Salem" jest zbliżone do "Sklepiku...", książki zawierają podobny motyw, ale tak naprawdę mi to nie przeszkadzało. Może i oklepany temat, ale po tym, jak literaturę opanowały kochliwe wampiry, to ta powieść jest wskazana, przynajmniej tutaj powiało grozą.
    A w Bangor to chyba King mieszka, jak dobrze kojarzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również nie przeszkadzało, tym bardziej, że czytałam najpierw "Sklepik.." :) I mnie ta schematyczność Kinga nie razi, w sumie lubię to, bo to sprawdzony i lubiany autor, przy tak ogromnej płodności nie da się nie powtarzać motywów, ale dopóki są różnice (i to dość spore) to jest okej :) Tak, King mieszka w Bangor, i ma chatę jak marzenie ;)

      Usuń
  4. Oglądałaś ekranizację? A najlepiej obie? :) Wg mnie ta nowsza to koszmar. Niedawno z M. zapuściliśmy sobie seans i co to była za trauma... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam :) Raczej unikam ekranizacji książek Kinga (poza oczywiście tymi najsławniejszymi, jak Lśnienie czy Skazanych na Shawshank) - często są marne ;) Rozumiem więc traumę... :)

      Usuń
    2. To błąd, bo osobiście uważam ekranizację "Mgły" za lepszą od papierowego pierwowzoru. :)

      Usuń
    3. Paulina - "Stań przy mnie" Roba Reinera, nie wiem czy oglądałaś, ale jak nie, to polecam, dla mnie to jedna z najlepszych adaptacji Kinga. I moja ulubiona.

      Usuń
    4. @Ewa - dla mnie obie wersje są świetne, ale jak na ekranizację - rewelacja :)

      @Simon - oczywiście, że oglądałam, jeden z najpiękniejszych filmów z 'trochę starszego' dzieciństwa :) Ekranizacja opowiadania "Ciało" ze zbioru "Cztery pory roku" :)

      Usuń
    5. A ja wolę tę nowszą - wierniejsza książce - dla wielbicieli powolnych fabuł i tajemniczego klimatu w sam raz.

      Usuń
  5. Pierwsza książka Kinga, którą przeczytałem. Od niej zaczęła się moja miłość do Króla i do książek (tych poważniejszych) w ogóle :-) Muszę sobie kiedyś Miasteczko Salem przypomnieć, w głowie pozostały mi już tylko fragmenty, przebłyski scen. Głównie tych początkowych i końcowych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją pierwszą powieścią Kinga była niedoceniana książka "Pokochała Toma Gordona", ja po niej... pokochałam Stephena Kinga ;) Warto przypominać sobie niektóre książki, niedawno wracałam do "Misery", a za jakiś czas powtórzę sobie "Carrie" - przed nowym remakiem :)

      Usuń
  6. Oglądałam film, książka nadal czeka na przeczytanie :) Mam tylko nadzieję, że w miarę szybko się do niej dokopię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Co do Maine to trudno się nie zgodzić ;)

      Usuń
    2. Polecam Ci gorąco! Wykwintne dzieło typowo 'kingowe', z pewnością się nim zauroczysz :)

      Usuń
  7. Czytałam kilka lat temu:) Świetna! Z pewnością do niej wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię Kinga, ale ta książka mnie nie zachwyciła. Zdecydowanie za dużo tu opisów i prób budowania napięcia, za mało właściwej akcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzisz. Dla mnie z kolei było w sam raz, mniej niepotrzebnego gawędziarstwa niż w innych powieściach, ale co kto lubi ;)

      Usuń
  9. Pierwsza książka Kinga, jaką czytałam:) więc mam do niej ogromny sentyment. Widziałam też film, nawet niezły:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wstyd się przyznać, ale bardzo mało znam książek Kinga. Jedynie czytałam słynne ,,Dallas 63'' ,,Carrie'' oraz znam filmową wersje ,,Zielonej mili'', ,,Skazanych na Shawshank'', ,,Cmętaż zwierząt'' , ,,Mgła'' itp. Wychodzi na to, że częściej oglądam ekranizacje tego autora aniżeli czytam jego dzieła. Muszę zatem nadrobić zaległości w tej kwestii, bo to przecież niekwestionowany król grozy i warto nieco lepiej go poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie nadrabiaj, pozytywne jest to, że tak wiele świetnych pozycji masz przed sobą :)

      Usuń
  11. Czytałam jeszcze w czasach licealnych i zrobiła wtedy na mnie ogromne wrażenie. Do tej pory to jedna z moich ulubionych książek Kinga, choć zastanawiam się, jak teraz bym ją odebrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie... pozytywnie :) Książki Kinga się nie starzeją :)

      Usuń
    2. Pewnie tak ;) Odświeżyłam sobie jakiś czas temu "Cmętarz dla zwierzaków" i przerażało mnie rownie mocno ;)

      Usuń
  12. Uwierzysz, że jeszcze nie czytałam "Miasteczka Salem"... kurczę, będę musiała to nadrobić, bez dwóch zdań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzę, bo ja też dopiero teraz. Ale wszystko przed Tobą :)

      Usuń
  13. Chociaż z powodzeniem wskazałbym na kilka powieści Kinga, które bardziej mi się podobały, to i tak jest to pozycja z najwyższej półki. Świetna historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też wymieniłabym kilka lepszych, ale ta jest bardzo blisko podium :)

      Usuń
  14. A ja myślę, że wycieczka do Maine mogłaby być bardzo ciekawym doświadczeniem...pod warunkiem, że udałoby mi się przeżyć;)
    Cieszę się, że King napisał tę powieść. Tak powinny wyglądać książki o wampirach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Wampiry powinny być parszywe, brzydkie, przede wszystkim nie powinny chodzić za dnia do szkoły :P Mają spać w trumnach i działać nocą! Eh Stoker się w grobie przewraca ;)
      Jak pojedziesz do Maine przyślij mi pocztówkę :)

      Usuń
  15. Mi się podobał bardziej "Sklepik z marzeniami". Niemiłosiernie i rewelacyjnie rozwleczony, tam zżyłam się z bohaterami i ani jeden wątek poboczny mnie nie znudził, natomiast przy "Miasteczku Salem" postacie mnie drażniły, fabuła o wiele mniej ekscytowała i tej całej historii czegoś brakowało. Także na podstawie schematu złego człeka w małej mieścinie wybieram pierwszą powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie było na odwrót, choć "Sklepik" był nie najgorszy. Ale grunt, że każdy znajdzie w Kingu coś dla siebie :) Zły człek w małej mieścinie - "Desperację" czytałaś?

      Usuń
    2. Tak, czytałam i nigdy więcej! Desperacko dobrnęłam do końca i nie mogłam znieść "bożychłopczyka" - co za durny motyw.

      Usuń
    3. Tak... podobne mamy odczucia :) Choć "Desperacja" nie była taka zła, dla mnie znacznie gorsi byli "Regulatorzy", brr :) Tu dopiero był durny motyw - postacie z komiksu i bajki ożyły.. heh :)

      Usuń
  16. Miasteczko Salem to jest punkt numer jeden na mojej liście książek Kinga do przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będę wypatrywała recenzji :)

      Usuń
  17. Kurczę, jak sobie tak pomyślę, to ja już Kinga z rok jak nie dłużej nie czytałem. Troszkę szkoda, trzeba zacząć nadrabiać braki. A ostatnio zaopatrzyłem się w kilka jego pozycji, m.in. w Wielki Marsz, wreszcie dorwałem też trzeci tom Mrocznej Wieży, więc trzeba się brać do roboty. Miasteczko Salem też muszę dorwać, bo to jedna z jego najsłynniejszych książek, a ja jeszcze nie czytałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielki marsz powinien Ci się spodobać, mnie urzekł. Bardzo smutna i przerażająca wizja przyszłości reality show... w tym samym stylu jest też "Uciekinier", równie dobra pozycja, w ogóle ja to przepadam za książkami Mrocznej Połowy Kinga - Bachmana :) A Mroczna wieża przede mną, zostawiłam ją sobie na koniec. Nadrabiaj zaległości :)

      Usuń
  18. Choć bardzo lubię Kinga, jeszcze nie czytałam tej książki. Ale zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopisuj do listy :)

      Usuń
    2. Dopisuję. :) Nie wiem tylko, kiedy ja to wszystko przeczytam. Chyba na emeryturze :P

      Usuń
  19. Czytałam całkiem niedawno, ale niestety zawiodłam się na tej książce. Przez pierwszą połowę akcja była jak dla mnie z mało wciągająca. A najgorsze jest to, że zamiast się bać, chciało mi się śmiać, kiedy czytałam o dorosłych facetach biegających po miasteczku z kołkami i krucyfiksami :) No prostu magia mistrza na mnie nie podziałała hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie... jak tak na to spojrzeć... to rzeczywiście można się uśmiać :) Ja widocznie za bardzo się wciągnęłam, by się śmiać. Oj, czasem jednak trzeba racjonalizm w buty schować przed czytaniem Kinga i po prostu... go with the flow ;)

      Usuń
  20. Leży i czeka. Przyznaję, że udało Ci się przebić przez mój brak entuzjazmu, może w końcu zabiorę się za tę książkę, bo leży i się kurzy. A skoro to kwintesencja prozy mistrza... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się zdaje ale ja Ciebie NIE przekonuję. Znowu przeczytasz, znowu się nie spodoba i znowu będzie na mnie :P

      Usuń
    2. No cóż, na kogoś musi być. Przecież nie wezmę winy na siebie, nie zrzucę jej też na Kinga. Jeszcze akcję następnej powieści umieści w Poznaniu i uśmierci mnie jakimś potworem wyłaniającym się z mroku. I na co mi tego? Bezpieczniej zrzucić winę na Ciebie. :P

      Usuń
  21. http://photos.nasza-klasa.pl/33244348/3/main/6e66ed640c.jpeg
    Jaka piątka!? Tu ma być szósteczka i to migusiem :D.
    Po prostu KOCHAM tę książkę :)!

    Ale zaraz, czy Ty to teraz czytałaś po raz pierwszy!?

    Miłego wieczoru!
    Melon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha :) No cóż... piątka, niestety. Ale to przecież i tak wysoka ocena! Szóstki dostają ode mnie cuda takie jak Misery, Lśnienie, Bastion, Pod kopułą... ;)
      Tak, czytałam po raz pierwszy :)
      Wzajemnie!

      Usuń
    2. O ja Cię, a ja myślałem, że powróciłaś do tej książki, żeby sobie przypomnieć jak PIĘKNA JEST TA KSIĄŻKA I ZDECYDOWANIE WARTA JEST SZÓSTKI :D.

      Ach ta moja "Misery" ;)...

      Usuń
    3. Twoja co? Książka? Annie Wilkes? Świnia? :P

      Usuń
    4. Wszystko po trochu, ale chyba najbardziej świnia ;P.

      Usuń
  22. Podobała mi się ta książka za opisy miasteczka, ta duszna atmosfera i przeczucie, że sielanka zaraz zostanie zepsuta, a później już nic nie będzie tak jak dawniej. Jedyne, do czego się przyczepiam, to zbyt szybkie zdradzenie informacji, że za wszystko odpowiedzialne są wampiry. Wolałabym być dłużej trzymana w niepewności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy coś by to dało. To, że "Miasteczko Salem" jest o wampirach, to informacja taka jak to, że "Zmierzch" jest o wampirach :) - z góry wiadomo. A przynajmniej ja wiedziałam, o czym jest - nawet nie wiem, skąd - nim zaczęłam czytać. Podobało mi się zaś to, że tak długo bohaterowie nie chcieli uwierzyć w to, co się dzieje - szukali ciągle racjonalnych wyjaśnień, więc to jest zdecydowanie na plus.

      Usuń
    2. Ja nie wiedziałam dopóki nie zaczęłam czytać :P Dlatego miałam nadzieję na jakąś większą tajemnice.

      Usuń
  23. jak na razie wzieło mnie coś na zombie i wampiry, a ta ksiazke mam na swojej pulce, a no i oczywiscie kocham Stephena Kinga miloscia nieskonczona i nieograniczoną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest nas cała gromada miłośników :)

      Usuń
  24. King! Jak go nie kochać??
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  25. O, Miasteczko Salem mam na czytniku. I tak sobie czeka na przeczytanie. Muszę się za nie zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  26. To już klasyka horroru. Wszystkim polecam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

  27. Podobnie jak Cyrysia prawie wcale nie znam twórczości Kinga( a szkoda). Głównie kojarzę te książki, na podstawie których zostały nakręcone filmy ,,Zielona mila'', ,,Skazani na Shawshank''. Wywarły one na mnie ogromne, pozytywne wrażenie. Jeżeli książki są lepsze niż ekranizacje, to nie wiem na co ja jeszcze czekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem w takim razie ;) Czeka Cię wiele świetnych historii... aż zazdroszczę :)

      Usuń
  28. Za Kinga dopiero teraz zaczęłam się porządnie zabierać. Do tej pory (w sumie przez 6 lat) przeczytałam tylko dwie jego książki: "Rok wilkołaka" i "Komórkę", a na półce czekają na mnie "Dallas'63" i "Cujo". Całe szczęście w mojej bibliotece jest pełno jego książek, więc z wyborem problemu nie będzie. Pamiętam też, że kilka lat temu zaczęłam czytać "Grę Geralda" i za nic nie mogłam przez tę książkę przebrnąć, poddałam się po kilkunastu kartkach. Koniecznie muszę zrobić drugie podejście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gra Geralda" jest dość specyficzna, bo to opowieść w pierwszej osobie a bohaterka jest jedna (no, poza Geraldem, ale trup się nie liczy). Mi się bardzo podobało, choć z tej trylogii wolę "Dolores Claiborne", jest jeszcze "Rode Madder" (której nie czytałam jeszcze) - wszystkie trzy to takie kobiece opowieści. Może warto zrobić drugie podejście :)
      A "Rok wilkołaka" i "Komórka" to ponoć słabe opowieści, ale 'Dallas' i 'Cujo' Ci serdecznie polecam, zwłaszcza 'Dallas'.

      Usuń
  29. "Szaleni! Kto by kupował drogie antyki na takim zadupiu... " - cha, cha, po słowie "szaleni" spodziewałam się jakiejś dramatycznej końcówki, a tu taki pragmatyzm :D
    Bardzo podoba mi się końcowa refleksja ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Moim zdaniem to jedna z najlepszych książek Kinga (nie ma jak klasyczny Stephen), a przy okazji należyty hołd oddany "Draculi" Stokera.
    Cieszę się też, że we wstępie King wykorzystał moim zdaniem najlepiej napisany pierwszy akapit w literaturze - kawałek Shirley Jackson z "Nawiedzonego", który znakomicie wprowadza czytelnika w klimat "Miasteczka Salem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie "Nawiedzonego" zaczęłam poszukiwać po tym wstępie. I to też jedna ze świetnych stron pisarstwa Kinga - często cytuje innych autorów, dzięki niemu poznałam też masę świetnych kawałków, zwłaszcza w "Ręce mistrza" sporo było muzyki, co sprawia, że powieści stają się bardziej uniwersalne. Hołd oddany Stokerowi - być może, nie miałam jeszcze przyjemności poznać książkową wersję "Draculi", ale... zbliżam się :)

      Usuń
    2. Sam King tak twierdzi w "Danse Macabre" - że ta książka celowo nawiązuje do "Draculi", uwspółcześnia niektóre jej kawałki, aby oddać jej należyty hołd:)

      Usuń
  31. miasteczko to jedna z dwóch powieści Kinga, które przeczytałam dwukrotnie swoim życiu i pewnie jeszcze nie raz do niej wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ależ to jest dobra książka! :) czytałam ją całe lata temu, ale do dzisiaj mnie jeszcze czasami nachodzą refleksje o tym, jak niektóre fragmenty były świetnie napisane :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Kinga to ja biorę w ciemno. Nie potrzeba mi żadnych pochlebnych ocen :D
    Chociaż twoja recenzja kusi.. i muszę podkreślić jak bardzo oryginalny wygląd bloga! Jej.. aż miło popatrzeć.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń