Alibi, Tami Hoag


"Siedzisz w koniach, prowadzisz się z tym tłumem - obrzydliwie bogatym, znudzonym, zepsutym, pozbawionym moralności i żądnym władzy. Życie to gra o wysoką stawkę, bez ograniczeń. Chyba, że jesteś Forrestem Gumpem świata polo, bo inaczej możesz być pewien, że każdego dnia przed południem okłamie cię przynajmniej pół tuzina ludzi"


Kobieta bez korzeni i była policjantkaElena Estes, obecnie pracuje na stadninie koni w miejscu, w którym liczy się kasa i prestiż. Otoczona blichtrem, przeżywa miłosne rozterki i próbuje złożyć się do kupy po pewnych wydarzeniach z przeszłości. Pewnego dnia znajduje na bagnach pogryzione przez aligatora zwłoki swojej współpracowniczki, Iriny Markovej, pięknej Rosjanki, lubującej się w ciuchach od Chanel.
"Natura bywa okrutna. Prawie tak okrutna jak ludzie."
Kto zabił Irinę i wrzucił jej ciało na pożarcie gadów? Jakim cudem stajenna mogła sobie pozwolić na takie ciuchy? I czym jest Klub Alibi? Ach, to tylko kilka z wielu wątków, tworzących tę historię. Wokół sprawy zamordowanej wyjdzie na jaw pełno innych sekretów osób tzw. uprzywilejowanych, którzy mogą kupić sobie absolutnie wszystko - łącznie z alibi na noc mordu...

Tami Hoag i jej koń Bacchus de Light
Detektyw Landry, który dla Eleny jest nie tylko kumplem po fachu, będzie próbował rozgryźć tę sprawę. Ale zawód policjanta to nie jest tylko praca. To styl życia, mentalność, postrzeganie - dlatego nie dziwnym jest, że Elena łatwo nie popuści. Będzie prowadziła śledztwo na własną rękę wbrew poleceniom byłych szefów i... na nieszczęście mordercy.
"Igrasz z kobrą, Eleno. I ona cię ukąsi. Tylko kwestią czasu jest, kiedy to zrobi i jak mocno" 
Ta sprawa jednak nie będzie łatwa. Na świecie nie ma sprawiedliwości, i o tym przekona się na własnej skórze Elena, która będzie zmuszona działać niemalże w białych rękawiczkach.

Lekturą "Głębiej niż grób" Tami Hoag się nie zawiodłam, zaś "Alibi" utwierdziło mnie w przekonaniu, że ta kobieta naprawdę potrafi pisać. Niezły twist na zakończenie (którego, nomen omen, należało się spodziewać, choć nie popsuło to radości czytania) dodał tylko smaczku, a wątki obyczajowo-romantyczne wręcz nasuwają na myśl skojarzenie z Alex Kavą. Ale czy to książka tylko dla kobiet? Absolutnie nie! Z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. Powieść czyta się szybko i intensywnie; Hoag utworzyła porządne tło, pełne spisków, układów i układzików, tak typowych dla wyższych sfer. Natomiast opis środowiska dżokejów, graczy polo i... rosyjskiej mafii pozwala na maksymalne wczucie się w opowiadaną historię. Nieco makabryczne, ozdobione odrobiną gore zakończenie to wisienka na torcie.


Książka może nie jest absolutnym must-read, ale dla wartkiej akcji, ciekawych, porządnie skonstruowanych bohaterów i fascynujących opisów elity Florydy - warto. Niezła powieść kryminalna z akcentem sensacyjnym, w sam raz na leniwy, wrześniowy wieczór. Dotyka również dość istotnych spraw, jak choćby kwestie sprawiedliwości. Dowodzi, że są ludzie równi i równiejsi, a granica między nimi jest bardzo płynna. To smutne, ale pozostaje tylko mieć nadzieję, że sprawcy zostają ukarani bez względu na klasę społeczną i ilość kasy na koncie... A ja niebawem biorę się za kolejną pozycję, która wyszła spod pióra autorki.


"Życie jest do dupy, a potem umieramy. Niektórzy wcześniej niż inni."

tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
tytuł oryginału: The Alibi Man
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009
ISBN: 978-83-245-8697-4
liczba stron: 285

Serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat S.A. za możliwość przeczytania książki


37 komentarzy:

  1. Kto by pomyślał, że tak sympatycznie wyglądająca osoba może wymyślać takie historie...;)
    Trzy książki tej autorki są u mnie w bibliotece (chociaż "Alibi" do nich nie należy). A ponieważ ostatnio mam ochotę na jakąś porządną powieść tego typu, chyba na nie zapoluję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może mają "Głębiej niż grób", tamtą powieść czytałam również i też mi się podobała. :) A pozory czasem mylą... ;)

      Usuń
  2. Okładka "Alibi" kojarzy mi się z okładką polskiego kryminału "Cmentarne róże" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żebym miała szukać tej książki za wszelką cenę to raczej nie...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś na wakacjach czytałam "Za dawne winy" tej autorki i powiem, że całkiem całkiem. Autorka świetnie kreuje różnorodne postacie, cała akcja może nie była najwyższych lotów, ale dużo emocji dostarczyła i w sumie książkę warto było przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Podoba mi się jej styl, tworzy czytadła z pazurem. Nie jest to Deaver ani Nesbo ;) ale daje kobiecina radę.

      Usuń
  5. Sama nie bede sie w nia zaopatrywac, ale moze namowie kogos zeby kupil mi na urodziny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja lista urodzinowa byłaby bardzo długa, jeśli bym takie robiła ;)

      Usuń
  6. Zgadzam się, całkiem niezły kryminał, tez muszę poszukać kolejnego z twórczości Hoag :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie zapowiada się nieźle, ale jakoś nie ciągnie mnie szczególnie, wakacje się skończyły, a to mi się zdaje jest wakacyjna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wakacje skończyły się 3 lata temu, więc już tak lektur nie oceniam ;) Ale czy "letnia" lektura? No, nie wiem. Ale z pewnością należy do tych nieco "lżejszych", pomijając zakończenie, którego by się nie powstydził pisarz mocnych thrillerów ;)

      Usuń
  8. Miałem dziś do wyboru: wypożyczyć książke Hoag o tytule, którego już nie pamiętam, lub "Podplaczkę" Kinga. Zadziwiająco długo się nad tym zastanawiałem, ale ostatecznie wybór padł na Stefana. Mam nadzieję, ze nie będę z tego powodu potępiony :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phi, nie, nie będziesz. Jak dla mnie, mimo wszystko, wybór miałeś oczywisty :P

      Usuń
  9. Jeszcze raz pozachwycam się chwilkę nad cudnym szablonem recenzji ;) Ale i powieść niczego sobie. Całkiem ciekawa pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpieszczasz mnie tymi komentarzami :)

      Usuń
  10. No wiesz, trochę dołująco zakończyłaś tę recenzję: "Życie jest do dupy, a potem umieramy. Niektórzy wcześniej niż inni". A ja akurat mam dzisiaj przyciężkawy humor i wolałabym coś pocieszającego :P

    Czytałam kiedyś książkę Joanny Chmielewskiej, której akcja była związana z wyścigami konnymi i była ona strasznie nudna. Dlatego ta tematyka nie należy do moich ulubionych.

    Poza tym widzę, że preferujesz teraz krótszą formę recenzji niż onegdaj? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Oluś, humor to rzecz zmienna jak tablice z daniami w knajpie w Pobierowie. Poczytaj demotywatory, albo coś, to i humor Ci się poprawi :)
      Krótsza forma? Hm.. może rzeczywiście. Akurat jestem w trakcie przygotowań do remontu, więc troszkę mój umysł ucieka w stronę puszek z farbami :) Azaliż powrócę do elaboratów niebawem ;)

      Usuń
    2. Cha, cha, to porównanie jest bardzo życiowe :P już mi trochę lepiej. Zrobiłam pranie, a sprzątanie mi humor poprawia ^^
      Azaliż będę czekać :P I znów dzięki Tobie nauczyłam się nowego słowa :P

      Usuń
    3. Elaborat? :P O, widzisz. Nie tylko Twardoch dba o Twoją elokwencję :P

      Usuń
  11. Podoba mi się ten ostatni cytat :D Autorki nie znam, ale jeśli ma więcej takich tekstów, to może warto? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze naprawdę fajnie, troszkę cynicznie, troszkę z ironią. Czyta się to nieźle. Brak tu cukierkowości, zapewniam :)

      Usuń
  12. Nie znam twórczości tej pani. Jak książka wpadnie mi łapki, to chętnie przeczytam , jeśli nie, to płakać nie bedę ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś krótka ta recenzja - aż Cię nie poznaję :P Widzę, że autorka Ci podpasowała. A ja nadal nie przeczytałam "Głębiej niż grób" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem bardziej się postaram, promise :)

      Usuń
    2. Trzymam za słowo ;)

      Usuń
  14. Przydałaby mi się jakaś mocna lektura. Ostatni Chattam jakiego dorwałam był całkiem, całkiem, ale tak poza tym, to jakoś tak niemrawo się wśród tych moich lektur zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocna? Ale taka naprawdę mocna? To będę miała coś dla Ciebie przy najbliższej recce ;)

      Usuń
  15. Niestety nie do końca jestem przekonana do tej książki. Ja jak Ann RK wyżej czekam na recenzję jakiejś mocnej lektury :) A sama wracam do najnowszego Deavera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocną lekturą jest właśnie... Deaver :)

      Usuń
  16. Będę miała ten tytuł na uwadzę, tym bardziej, że o autorce czytałam już sporo pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej musisz się z nią bliżej zapoznać :)

      Usuń
  17. Ostatnio nawet ten kryminał wpadł mi w ręce, jak buszowałam w bibliotece, ale pokręciłam nosem i odłożyłam. Mogłam zabrać tę jedną książkę więcej, wydaje się całkiem przyzwoita, no i ta rosyjska mafia. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezłe czytadło. Bez ciśnienia, ale warto przeczytać. A rosyjską mafię wszędzie można wcisnąć żeby było bardziej dramatycznie:P

      Usuń