Plaża topielców, Domingio Villar

"Bardziej niż trupy przejmował go los żywych"


Wyobraźcie sobie - słońce, plaża, morze i... książka o zamordowanym rybaku. Bardziej klimatycznie być nie mogło. 

Hiszpańska Galicja, cyniczny detektyw Leo Caldas, pozbawiony taktu asystent Estevez, trup na brzegu i brak jakichkolwiek śladów. Topielec został zamordowany, a i to nie jest pewne; całe miasteczko - ze swoimi dziwnymi zwyczajami (włączając w to nieustanne zabobonne plucie na znak odegnania czaru) - jest przekonane, że rybak popełnił samobójstwo. By rozwiązać tę sprawę, policjanci będą zmuszeni cofnąć się do 1996 roku. Wówczas wydarzyła się tragedia, w której brał udział denat... 
Leo to taki zmęczony detektyw. Nie wiedzieć czemu wyobrażałam go sobie wyglądającego jak detektyw Columbo. Jednak muszę oddać bohaterowi granemu przez Petera Falka sprawiedliwość - Leo nie jest nawet w połowie tak błyskotliwy, jak on. Poza zwykłą pracą policyjną, która generalnie ogranicza się do drobiazgów, Leo Caldas występuje także w radiu i to z tego głównie jest znany wśród społeczności Galicii. Teraz będzie musiał udowodnić sobie i innym, że jest z niego nie lada śledczy. Jak mu to wyjdzie? Cóż, sprawa przypomina szukanie igły w stogu siana. Brak świadków, a wszelkie ślady zabrało morze... Oto opowieść o morderstwie, która prawie dosłownie pachnie rybami.
"Tutejszym morze wszystko daje, ale i wszystko odbiera"
Domingio Villar

Pomysł rewelacyjny, ale wykonanie wyjątkowo nieudane. Książka mnie nie wciągnęła, śledztwo posuwało się w ślimaczym tempie, a Villar dorzucił do swojej opowieści zbyt wiele wątków pobocznych, nie mających absolutnie żadnego związku ze sprawą. Nuda. Główny bohater to facet z problemami, ale bez jaj. Bohater pozbawiony charyzmy, który ani ziębi, ani grzeje to największy minus tej powieści. Mnogość zapchajdziur, zbędnych opisów i anegdot również nie poprawiają końcowej oceny. Rozmowy Leo z ojcem, szczegółowe opisy jedzenia, lakoniczne sformułowania i - niekiedy - bezsensowne wtrącenia bardzo mnie irytowały; zaś sama akcja była dość rozwlekła, a zagadka - łatwa do rozwiązania. Poczułam się nieco rozczarowana.

Jest jednak kilka plusów. Sporo ładnych metafor, szczypta ciekawostek z życia rybackiej wioski, parę żarcików - ze względu na interesujący obraz hiszpańskiej Galicji i mentalności jej mieszkańców jestem pewna, że coś z lektury tej powieści wyniosłam. Niestety zbyt mało, by móc z czystym sumieniem tę pozycję polecić.
"Zabrania się jeść, pić, palić i pluć"


Cóż, jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale póki co odpuszczam sobie hiszpańską literaturę kryminalną. Szczerze mówiąc "Plaża topielców" była raczej stratą czasu. Nie twierdzę, że to zła książka, podejrzewam nawet, że naprawdę może się podobać. Jak dla mnie zabrakło tu dynamiki, polotu, prędkości. Sama historia - typowo kryminalna - dostałaby nieco wyższą notę, jednak sposób jej przedstawienia leży. Osobiście mówię pas, a Wy - przekonajcie się sami.


tłumaczenie: Marta Kitowska
tytuł oryginału: La playa de los ahogados
wydawnictwo: Dolnośląskie, 2011
ISBN: 978-83-245-9016-2
liczba stron: 352

Serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat S.A. za możliwość przeczytania książki

27 komentarzy:

  1. Czyli mówiąc inaczej: raczej nie czytamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo chciałam napisać. ;) Odpuszczam!

      Usuń
    2. Zawsze możecie przekonać się same... ;)

      Usuń
  2. Szkoda, opis intrygujący, ale skoro mówisz, że wyjątkowo nieudane wykonanie.. No cóż, na pewno znajdzie się coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak wiele książek do przeczytania, że naprawdę jest w czym wybierać!

      Usuń
  3. Szkoda, że taka kiepska ta książka... ja spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaufam Twojej opinii i dam sobie spokój. Kryminał to musi być pełen werwy z wartką akcją i przyzwoitym bohaterem, a nie pełen jałowego ględzenia o niczym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Cóż, zawsze się trafią jakieś zgniłe jaja, nie? :)

      Usuń
  5. Facet z problemami, ale bez jaj - to rzeczywiście niedopuszczalne, a może to przyczyna jego problemów :P Po książkę raczej nie sięgnę, skoro tak słabo wypadła w Twoich oczach. Co do hiszpańskiej literatury kryminalnej, to czytałam kryminał Alicii Giménez-Bartlett - "Puste gniazdo" i mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba odsiać ziarno od plew, czy jakoś tak... Ok, rozejrzę się za tym Pustym gniazdem :)

      Usuń
  6. Okładka ładna, opis ciekawy, a później mam się nudzić? No jak oni mogą mi robić takie świństwo. Ja się nie skuszę, wolę coś bardziej dynamicznego, nawet jeli miałoby powtarzać utarte schematy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano. Okładka śliczna. Opis rewelacyjny. Ale jak widać nie powinno się oceniać książki po okładce. A nuda w książce to Zuo.

      Usuń
  7. Zemsta o smaku morskiej wody...Chyba zabójcza kotwica nudziarza.

    OdpowiedzUsuń
  8. UU nie słyszałam o tym tyle, ale w pierwszej chwili wydało się być ciekawie, a tu taki klops :( szkoda, zdecydowanie odpuszczę ):

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie czytałam hiszpańskich kryminałów, ale chyba od tego nie zacznę. Jakby inna była kreacja bohatera, to byłoby lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, bo sam zamysł jest świetny. Więcej dynamiki i pewnie byłoby lepiej.

      Usuń
  10. To jedna z tych książek, o których szybko się zapomina - wiem, że czytałam, ale dopóki nie przeczytałam Twojej recenzji nie mogłam sobie przypomnieć o co chodziło ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli ja pewnie też szybko zapomnę... ;)

      Usuń
  11. Nie jestem przekonana do książek hiszpańskich autorów...czegokolwiek by dotyczyły. Nie wiem, co takiego w nich jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to przez sjestę? Rozleniwiony i najedzony człowiek raczej nie grzeszy kreatywnością... ;) Słońce, pomarańcze, drinki... Może dlatego Skandynawowie tak dobrze sobie radzą, bo u nich zimno? ;)

      Usuń
  12. Chciałabym poznać hiszpański kryminał, ale raczej nie będzie to ta powieść. Podskórnie czuję, że też nie byłabym zadowolona z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  13. Okładka baaaardzo zachęcająca, mimo że autor zupełnie mi nieznany. Ale z tego co piszesz wygląda na to, że to taki kryminał, jakich mnóstwo, a tych na razie mam dosyć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie się ta książka prezentuje, muszę ją chyba dodać do listy planowanych książek i być może przeczytać :)

    A w między czasie zapraszam na mojego nowego bloga także o książkach,proszę zostawić ślad po sobie
    - http://www.pozytywniezaczytany.blogspot.com/

    Pozdrawiam Damian.

    OdpowiedzUsuń