Zaułki zbrodni, różni autorzy


"Ze zbiorami opowiadań pisanych przez wielu autorów jest jak z (...) opóźnionym pociągiem. To na ogół wyprawa w nieznane, pociągiem-widmem, z biletem w jedną stronę. I stacjami, których nazw nie sposób ogarnąć" [ze wstępu, Mariusz Czubaj]


"Zaułki zbrodni" to zbiór piętnastu opowiadań napisanych przez uczestników warsztatów literackich prowadzonych podczas dwóch edycji Międzynarodowego Festiwalu Kryminalnego w latach 2009 i 2010 we Wrocławiu.

Na samym wstępie wita nas Mariusz Czubaj, który przygotował wyśmienitą przedmowę do tego niepozornego zbiorku opowiadań. Wyśmienitą z kilku względów - nie tylko wprowadził mnie, Czytelnika, w atmosferę "Zaułków...", ale i uczynił z niej pean ku samemu procesowi opowiadaniopisarstwa (cóż, Google podkreśliło mi to słowo, choć słowo prawie identyczne - powieściopisarstwo - pozostaje już bez podkreślenia; ot, nawet słowniki lekceważą krótkie formy prozatorskie). Czubaj zrobił króciutki przegląd powieści, które stanowią niejako wzorce powieści kryminalnej - swoją formą, która jest doskonale znana każdemu wielbicielowi crime stories. Krótki przekrój przez kilka opowiadań ze zbioru doprawia refleksją o istotności i racji bytu warsztatów pisarskich, które - wedle Czubaja - "nikogo nie nauczą pisania". Ale, jak zauważa, mogą nauczyć autorów empatii, wyczucia i rozwinąć umiejętność... czytania. Stephen King w swoim "Pamiętniku rzemieślnika" wspomniał, że pisarz powinien przede wszystkim czytać - i nie jest to przesadą, jeśli weźmie się pod uwagę miliony możliwości, które daje nam biały papier, gotowy do zapisania - możliwości, które są tak czy inaczej zawsze wariacją ograniczonej liczby słów, o czym przypomina poniższy obrazek:


W tym zbiorze te kombinacje przyjmują naprawdę zróżnicowaną postać, choć wszystkie opowiadania mają wspólny mianownik. Jest nim Wrocław - polska stolica kryminału.

Nieznane nazwiska, krótkie historie - z ogromnym zapałem zabrałam się do tego zbioru (wiecie, jak ja lubię opowiadania) i, nie ukrywam, z wielkimi oczekiwaniami. Jakie wnioski wyciągnęłam z lektury?
Cóż, są opowieści gorsze i lepsze. Trywialne i błyskotliwe. Nudne i podniecające. Zaskakujące i nie. 
Część opowiadań smakowała mi szczególnie dobrze. Każdy z tych autorów to amator, przez co zbiór zyskuje na znaczeniu. Niektórzy twórcy nie poprzestali jedynie na tym zbiorze, jak choćby Anula Trojanowska (publikująca także pod nazwiskiem Anna Trojan) czy Adrianna Michalczewska, Joanna Pachla, Joanna Marat. To dobrze świadczy o tym zbiorze, który z pewnością pomógł pootwierać kilkoro drzwi. Mam nadzieję, że jeszcze o tych autorach usłyszymy.


Z polską literaturą kryminalną dzieje się coraz lepiej. Coraz częściej miejsce akcji znajduje się w Polsce, co jest ogromnym plusem, przynajmniej dla mnie. Nie lubię, kiedy Polak, który najdalej od domu to był w Warszawie, a mieszka w Sochaczewie, pisze książki, których akcja dzieje się w Stanach, na przykład. Nie lubię. Bo jak mam takiemu uwierzyć w tło akcji? Jak mam przeniknąć do świata, którego nawet sam autor nie widział?
Wiem, że to problematyczne. Bo przecież pisarze science fiction raczej nie byli na planetach, które opisują, a pisarze fantasy nie byli w krainach, o których piszą. Narnia nie istnieje, Śródziemie to wymysł, i tak dalej. Jednak jest tu zasadnicza różnica, która koncentruje się wokół jednej tylko kwestii: wiarygodności.
Biorąc do ręki kryminał, oczekujemy historii, która będzie mocno trzymała się ziemi. Szukamy emocji, które obudzą się w nas przez potencjalne zagrożenie, opisane w książce. Z fantastyką jest inaczej, gdyż wówczas świadomie wybieramy podróż do innego świata. 

Dlatego tutaj "Zaułki zbrodni" zwyciężają. Historie dzieją się na naszym podwórku, zatem jest to coś, co ja osobiście już odbieram jako wielką zaletę.


Wrocław nocą [źr.]

Teraz: fabuła. Czasami genialna, czasami wręcz przeciwnie. Mamy tu na przykład bardzo dobrą opowieść Marty Jankowskiej "Wroclog", opierająca się na blogowaniu. Współcześnie, niebezpiecznie, wiarygodnie. Jest to historia kolesia, który czyta bloga mizogina, który na łamach swoich postów planuje morderstwo. Moim zdaniem najlepsze opowiadanie zbioru.
Mamy opowieści, w których jest element grozy i zagadki ("Czym jest śmierć?" Anula Trojanowska), mamy również typowy kryminał, w którym główny wątek obraca się wokół pracy śledczych ("Odwilż", Krzysztof Sowik). Doskonałym warsztatem może się pochwalić Maciej Prochowski ("Cień strachu"), Mariusz Błajet ("Zlecenie") oraz Katarzyna Zdeb ("Wyliczanka"). Mamy zagadkową historię inspirowaną "Morderstwem w Orient Expressie"  z niezbyt jasnym finałem ("Pociąg", Adrianna Michalczewska) oraz zaskakującą opowieść, obalającą pewne stereotypy ("Misja beret", Marta Broś-Rudnicka). Mamy to... i wiele więcej.


Tak naprawdę to ten zbiór, jak każdy, jest dość nierówny, ale w ostatecznym rozrachunku uważam, że to dobra rzecz, taki smakołyk dla każdego fana literatury kryminalnej. Z pewnością warto się z tym tytułem zapoznać choćby po to, by poznać kilka nazwisk. A jeśli to za mało, to może Was ośmieli różnorodna tematyka i ciekawe spojrzenie na kryminał. A jeśli i to nie, to może piękny Wrocław? ;) 

Adrianna Michalewska | Marta Jankowska | Piotr Matysiak | Krzysztof Sowik | Andrzej Warenczuk | Anula Trojanowska | Marek Kozłowski | Maciej Prochowski | Katarzyna Ferenc | Michał Zieliński | Katarzyna Zdeb | Mariusz Błajet | Marta Broś-Rudnicka | Joanna Marat | Joanna Pachla
Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 9 listopada 2011
ISBN: 978-83-245-9122-0
liczba stron: 232

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz