Niezwykła historia Marvel Comics, Sean Howe


"Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność!"
słowa narratora, Spider-Man


Polacy nie mieli okazji, by tak naprawdę zżyć się z komiksem, tą formą rysunkowej literatury, w której postaci wyrażają się dość lakonicznie w dymkach, a narrator ogranicza się do jedynie kilku słów w stopce obrazka. I być może tego nie zrozumieją. Kultura komiksu przyszła z Zachodu, gdzie miała się zawsze cokolwiek nieźle. Abstrahując już od poszczególnych, konkurujących firm, każdy dzieciak, każdy nastolatek miał pod łóżkiem zeszyty, w których superbohaterowie rozprawiali się ze złem. Utożsamiano się z Peterem Parkerem, nieporadnym i wrażliwym, cichym chłopaku, który przez zupełny przypadek stał się Człowiekiem - Pająkiem. Utożsamiano się z innymi superbohaterami, którzy mieli sporo wspólnego z tymi butnymi, marzącymi amerykański sen dzieciakami. Przemycano w dymkach rewolucje, komentarze dotyczące aktualnych przemian społecznych, wojen, konfliktów, kiedy o pewnych rzeczach mówić nie należało.
I tak się to kręciło.

Zaczęło się niewinnie. Od magazynów pulpowych do Timely - kiedy to pod tym sztandarem wyszedł pierwszy zeszyt, 31.08.1939 roku, i po pierwszych wzlotach i upadkach Goodman i Stan Lee w 1962 roku stworzyli Marvel Comics. I powoli, powoli, zaczęli zmieniać historię.

Nie musicie znać poszczególnych komiksów, by móc z rozkoszą oddać się lekturze tej książki. Każda omawiana postać jest opisana. Nie ma tutaj zwyczajowej dla tego typu pozycji paplaniny, zrozumiałej tylko dla najbardziej zagłębionych w temacie. To książka naprawdę dla każdego. Ukazuje drobiazgowy świat Marvel Comics od jej powstania aż do przejęcia przez Disney. Opisuje rysowników i pisarzy, którzy najmocniej przyczynili się do potęgi firmy, ze szczególnym uwzględnieniem osoby szefa - Stana Lee - którzy przez lata z tzw. wannabe stał się przedsiębiorcą. Zwolnienia, niskie nakłady, kolejne wzloty i kolejne upadki, konflikty między pracownikami, wojna z DC Comics. Poszukiwanie inspiracji, oburzenia fanów, przemiana małej, nieznaczącej nic w świecie firmy w ogromne, bogate imperium.

To opowieść o narodzinach ikon popkultury, symboli american dream, obrazująca wcale nie tak idylliczną i łatwą pracę w przemyśle komiksu. Opowieść o ludziach, którzy... byli ludźmi. Zdradzali, oszukiwali, przychodzili i odchodzili. Nie ma co myśleć, że praca dla Marvela to spełnienie marzeń. Nie. Tutaj Howe przebija tę mydlaną bańkę. Z czasem wszakże kunszt i artyzm przestały wystarczyć. Na pierwszym miejscu stanęło przemożne pragnienie... pieniędzy. Cliche

To wyśmienita, niezwykle drobiazgowa rzecz ukazująca nie tylko sinusoidalne istnienie imperium firmy Marvel, ale także swoisty przekrój przez nowoczesną historię Stanów Zjednoczonych i światowe przemiany. Komiks zmieniał się wraz z ludźmi, którzy go tworzyli i którzy go czytali - i mówiąc "komiks" mam na myśli całe uniwersum Marvela, od Hulka, przez Fantastic Four, do X-Mena i Spider-Mana. Do Marvel Super Heroes, lokowania produktu, kreskówek, figurek, filmów, pościeli, ubrań, gadżetów, wreszcie - filmów i całej, kinematograficznej otoczki. Z pewnością jest to niezwykły wgląd w amerykańską kulturę komiksową, kilka pokoleń dzieciaków, które obecnie tę Amerykę tworzą. A nieomal każdy z nich czytywał historie Marvela.
Ale także - a może przede wszystkim - jest to brutalne, prawdziwe i bezlitosne obnażenie prawdy o Marvel Comics. Firmie, która stanowiła centrum tej specyficznej sztuki tylko przez moment, by później - bazując na stworzonych przez siebie postaciach - zapragnęła władzy i wielkości. Zapragnęła przełożyć to wszystko, co zebrano w zeszytach, na duży ekran. I te kompleksy, te bolączki i te utrapienia zniszczyły owo centrum. Prawdę mówiąc podczas czytania miałam przed oczami komiks, ukazujący tę historię - a w roli złego antybohatera umieściłabym... Stana Lee właśnie. A jego oponentem byłby, oczywiście, Jack Kirby.

To jest potęga i to jest historia. Sean Howe zrobił kawał dobrej roboty. Ukazał nam przekrój przez 70 lat (!) istnienia firmy, która na bieżąco oddawała w swoich rysunkach nastroje społeczne, rewolucje, modę, technologię, wychodząc światu na przeciw. Począwszy od Kapitana Ameryki, który w latach '40 stanął twarzą w twarz z... Hillerem (czemu nie Hitlerem? O tym przeczytacie w książce) i w tym pojedynku zwyciężył, do prób zainteresowania coraz bardziej "stechnologizowanej" młodzieży. Mamy teraz Internet, mamy wszechobecną telewizję. Czy to oznacza upadek tej formy sztuki? Schyłek komiksu? 
Superbohaterowie nie umierają. I to oni pociągną sławę Marvela jeszcze długo. I mam taką nadzieję, gdyż ja - choć niewychowana na komiksie, szczególnym sentymentem darzę filmy kręcone na ich podstawie.
Polecam gorąco osobom zainteresowanym popkulturą, wielbicielom komiksów, superbohaterów oraz... ciekawskim, po prostu. Odnajdziecie się w tej książce. I może ją pokochacie.


Tytuł oryginału: Marvel Comics: The Untold Story
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Data wydania: 6 listopada 2013
Cena okładkowa: 59,90
Format: 140x205 (twarda oprawa)
Liczba stron: 512
                                     ISBN: 978-83-7924-081-4
Niezwykła historia Marvel Comics [Sean Howe]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz