Cięcie, Veit Etzold


"Morderstwa są popełniane, część z nich nigdy nie zostaje ujawniona, a ukryte zwłoki nigdy nie zostają odnalezione. W ciemności rozbrzmiewają krzyki przerażenia, których nikt nigdy nie usłyszy. Niewidziane, niesłyszane, ukryte. Lecz przychodzi taka chwila, że zło wypełza ze swojej kryjówki na światło dzienne tylko po to, by swoją odrażającą naturą przyćmić na trochę słonce, a potem znów znika w ciemnościach, gdzie czai się ukryte przed wzrokiem"
W szkole mnie uczono, że nowoczesne społeczeństwo to społeczeństwo informacyjne. Mylili się - żyjemy w społeczeństwie wirtualnym. Prawie wszystkie elementy codzienności można już znaleźć w sieci, można egzystować nie odchodząc od komputera. Właśnie do Internetu przeniosło się nasze życie towarzyskie, w głównej mierze za sprawą portali społecznościowych. Ponadto? Prowadzimy blogi, czytamy wiadomości, oglądamy filmy, rezerwujemy pokoje w hotelach i kupujemy bilety na podróż, ba - robimy codzienne zakupy. Możemy nawet pizzę zamówić online! Nasza codzienność przeniosła się do Internetu, bo życie w realu jest zbyt szybkie, a kontakty międzyludzkie stały się zbyt pracochłonne. To smutne, ponieważ pomimo dobrodziejstw, jakie znajdujemy w sieci, ta sama sieć nas pęta niewidzialnymi kajdanami i wysysa z nas emocje, chęci i motywację. Zamiast spotkać się ze znajomymi na kawie wolimy polubić czyjś post na Facebooku - i na tym jakiekolwiek zainteresowanie osobą, którą "mamy w znajomych", się kończy. W Internecie znajdziemy wszystko - pomoce naukowe ilością informacji przewyższające zawartość Encyklopedii Britannica, muzykę, sztukę, pasjonatów wszystkich możliwych hobby, ale także pornografię, przemoc, obrzydlistwa i niemoralności. Internet to cały świat, łącznie z jego najciemniejszymi zakamarkami. A skoro wszystko jest w sieci, to po co w ogóle wychodzić z domu?

Od tego, dość - przyznacie - przygnębiającego wniosku wyszedł Veit Etzold, konstruując fabułę swojej debiutanckiej powieści (sic!). Przyjrzał się funkcjonowaniu społeczeństwa w sieci i zauważył, jak miałka i jak niejednokrotnie płytka to egzystencja. O tempora, o mores! Społeczeństwo wirtualne istnieje tylko w sieci. Jeśli nie ma cię w Google znaczy, że nie istniejesz. Ale jeśli klikasz "lubię to" pod postami znajomych i od czasu do czasu coś wrzucisz na swojego walla, to świat wie, że jesteś, że istniejesz, że żyjesz.
Ale czy na pewno?

Internet pozwolił stalkerom na więcej swobody. Przekonała się o tym Clara Vidalis, nadkomisarz w wydziale zabójstw Krajowej Policji Kryminalnej, ekspertka sądowa i psychopatolog. Tuż po rocznicy swoistej żałoby Clara otrzymuje przesyłkę z płytą CD. Nikt nigdy nie mógłby przygotować się na tak makabryczne nagranie. Wideo to zapis wyjątkowo drastycznego morderstwa na młodej kobiecie przez nieznajomego, zamaskowanego sprawcę. Clara Vidalis po raz pierwszy w życiu obejrzy prawdziwy snuff movie. Na gwałt rozpoczyna się śledztwo, które okaże się tak naprawdę reżyserowane z daleka przez wirtualnego psychopatę. Identyfikacja ofiary widocznej na nagraniu doprowadzi policjantów do jej mieszkania. Kiedy okaże się, że kobieta nie żyła od ponad pół roku, a jej ciało leży zmumifikowane w sypialni, rozpocznie się niebezpieczna gra, w której to morderca trzyma lepsze karty.
"Był niczym i był wszystkim. Był przerażeniem i strachem. Był Bezimiennym"
"Cięcie" ma doskonały tytuł. Nie tylko trafnie odnosi się do modus operandi seryjnego zabójcy, ale jest też delikatną aluzją do kinematografii - a to przecież za pośrednictwem filmu Clara w ogóle dowiedziała się o istnieniu mordercy. Poza tym "Cięcie" to również niezłe określenie tego, co ta książka robi z czytelnikiem - ostro, bez litości ścina jego pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza w sieci. Odważny język autora i obrazowe, brutalne sceny to tylko wisienka na torcie. Etzold skonstruował nowy typ seryjnego mordercy, przypominającego zmutowanego (czy też wyewoluowanego) drapieżnika, geniusza z brzytwą. A przy tym zamieścił w swojej powieści przesłanie odnoszące się do łatwości, z jaką nawiązujemy znajomości w sieci, a także wywołujące refleksję nad naszym stylem życia. Czy dokładnie tym jesteśmy - pikselami? Wiadomościami zapisanymi kodem zerojedynkowym? Tak bardzo przywykliśmy do życia online, że na dobrą sprawę zatraciliśmy gdzieś samych siebie. Bo jeśli ktoś może włamać się na mój komputer i dodawać posty w sieci w moim imieniu, a nikt się nie spostrzeże, to znaczy, że mnie już nie ma. Jest konto na Facebooku. Nowoczesne społeczeństwo bardzo ułatwia sprawę potencjalnym seryjnym mordercom...

Veit Etzold totalnie mną zawładnął. Językiem - dosłownym, pozbawionym ozdobników, porażającym bezkompromisowością, wciągającym od niemal pierwszego zdania. Fabułą - spójną, dynamiczną i wielowarstwową. Zagadką kryminalną - zagmatwaną i przemyślaną. A także elementem spajającym całość - psychologią bohaterów. Zarówno Clara, postać przypominająca odrobinę Clarice Starling z ponadczasowego "Milczenia owiec" Harrisa, jak i Albert Torino, bohater drugiego, równoległego wątku, zostali skonstruowani po mistrzowsku. Zaś tajemniczy Bezimienny intryguje, przeraża i... zachwyca. Kto czytuje psychothrillery z pewnością potrafi zrozumieć zachwyt nad kreacją psychopatycznego seryjnego mordercy ;) Podobają mi się także liczne nawiązania do H.P. Lovecrafta, klasyków thrillerów oraz prawdziwych seryjnych morderców - dzięki temu książkę czyta się z uśmiechem porozumienia: "Veit Etzold czytał podobne książki, co ja... Tyle nas łączy!" 

Reasumując, jeśli szukacie mocnego, nietuzinkowego psychothrillera z doskonale nakreślonym szwarccharakterem i przejmującą puentą - to coś dla Was. "Cięcie" bezlitośnie uświadomi Wam, czym grozi zbytnie "uwirtualnienie" i zwróci uwagę na coś, co istotnie mogłoby się zdarzyć... A przy okazji zapewni dobrą, niezobowiązującą rozrywkę na kilka godzin, z rosnącym napięciem i wciągającą, dynamiczną akcją. Osobiście bardzo polecam - ku przestrodze! ;)

Cięcie [Veit Etzold]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Final cut, tłum. Miłosz Urban, Akurat 2014


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz