Laura, J. K. Johansson

"Gładzenie rozmówców po głowie ze zrozumieniem już nie wystarcza. To się nie sprzedaje, to nikogo nie interesuje. Musi być katastrofa, coś się musi dziać. Podsycanie poczucia lęku i bicie piany przyciągają publiczność. Nikogo nie zainteresowałby zaginiony alkoholik, narkoman, imigrant, staruszek chory na alzheimera czy uciekinier z poprawczaka. Ale gdy tylko zaginie ładna dziewczyna z dobrego domu, zaczyna się szum medialny"


 W niewielkim, fińskim miasteczku Palokaski dochodzi do zaginięcia młodej nastolatki, Laury Anderson. Ładna, lubiana dziewczyna nagle tuż przed początkiem roku szkolnego znika podczas ostatniej, letniej imprezy. Dla Mii, nowego szkolnego psychologa i byłego śledczego to jak zapach marihuany dla narkomana -kobieta nie może po prostu wykonywać swojej roboty. Czuje, że musi odnaleźć dziewczynę i odkryć prawdę o jej zaginięciu. A sprawa zaczyna wymykać się spod kontroli, gdy na jaw zaczną wychodzić grzeszki innych mieszkańców Palokaski, w którym zresztą kilka lat temu doszło do podobnej tragedii. Próba odtworzenia ostatnich kroków Laury doprowadza do zaskakujących odkryć - czyżby dziewczyna naprawdę uprawiała seks ze starszymi facetami i brała narkotyki? Początkowa zmowa milczenia w zaskakujący sposób przechodzi we wrzawę, gdy dzięki Facebookowi znajomi Laury mogą się anonimowo wypowiedzieć w temacie... 

"W tym kraju raczej się nie zabija zwykłych, praworządnych obywateli. Trzeba wpakować się w jakąś aferę, żeby ktoś chciał cię zamordować. Ale media pragną, żeby świat wyglądał tak, jakby za każdym krzakiem czaił się pedofil albo seryjny morderca"
Długo zastanawiałam się nad tym, jak opisać tę książkę. Jeszcze nigdy nie byłam rozczarowana żadną pozycją Wydawnictwa Literackiego. Poczułam się jednak odrobinę oszukana, a fabuła książki - niestety - jest nieadekwatna do słów użytych w kampanii reklamowej. Otóż cała akcja promocyjna książki opierała się na porównaniu Laury Anderson do Laury Palmer, bohaterki - czy raczej głównej denatki - "Miasteczka Twin Peaks". I to porównanie mnie zaintrygowało, gdyż wciąż pamiętam gęsią skórkę, jaka pojawiała się na moich ramionach ilekroć słyszałam motyw przewodni serialu. Obraz Lyncha był - co dla niego typowe - mroczny, niepokojący, dość przerażający i bardzo wciągający. Niestety, poza imieniem bohaterki książka autorów ukrywających się pod pseudonimem J. K. Johansson nie ma zbyt wiele wspólnego z historią śmierci Laury Palmer. Atmosfera nie jest gęsta, nie napawa lękiem, a sama zagadka nie intryguje, a wręcz - momentami - irytuje. Dość szybko można się domyślić zakończenia, co nie wpływa dodatnio na chęć doczytania książki do końca. 
Fabuła posuwa się dość niemrawo, nie wiadomo tak naprawdę, kto jest głównym śledczym i jakie są efekty postępowania policji. Można uznać, że niewiele tu także kryminału - poza oczywistym elementem gatunkowym, jakim jest zaginięcie, brakuje klarownej pracy detektywistycznej. Mia coś-tam robi, z kimś-tam się spotyka, coś-tam rozwiązuje, ale nie jest jasne, skąd dochodzi do pewnych wniosków i jak udaje jej się w ogóle dokonać czegokolwiek, skoro jest tak zajęta swoimi prywatnymi sprawami. Rzucenie podejrzenia na jednego z bohaterów również nie jest podparte porządnym opisem, podejrzenie po prostu się pojawia, i tyle. Nie czułam niepokoju o wynik śledztwa i ani przez chwilę nie zastanawiałam się nad tym, czy rzeczywiście mamy winnego. Trudno scharakteryzować tę powieść, gdyż fabuła, pomimo niewielkich rozmiarów, jest rozwleczona i niejasna. "Laura" wydaje się być wręcz szkicem, a nie ostateczną, dopiętą na ostatni guzik powieścią. 
Książka nie wciąga ani nie zaciekawia. Brak tutaj dobitnego ukazania zachowania ludzi postawionych w sytuacji zagrożenia - motyw zaginięcia ładnej, uroczej nastolatki z małego, bezpiecznego miasteczka to genialny punkt wyjścia do stworzenia trzymającej w napięciu powieści psychologicznej. Tu zaś pierwsze skrzypce gra nie motyw zaginięcia Laury, a życie seksualne głównej bohaterki, która na dodatek jest mało wiarygodną postacią. To, co blurb opisuje jako "Puszka Pandory", czyli reakcja ludzi w sieci na wieść o zaginięciu i fakt jak wiele odrażających sekretów wychodzi na jaw nie szokują, nie przerażają. Nie występuje żadna ogólna psychoza, ludzie pozostają sobą - wredni, plotkujący, podejrzliwi - ale wszystko w granicach 'normalności', że tak powiem. Być może w Finlandii ludzie się nie obgadują, a fiński internet jest wolny od hejtu, ale u nas to jest na porządku dziennym, zatem nazwanie tego szaleństwem jest pewnym nadużyciem. Autorzy być może świetnie sobie radzą jako scenopisarze, ale fatalnie im wychodzi proza. A szkoda, bo temat - i akcja promocyjna - obiecywały rewelacyjną opowieść. Nie sądzę, abym miała kiedykolwiek przeczytać kolejne części trylogii o Palokaski - "Laura" absolutnie wystarczy mi do uznania nazwiska J.K. Johansson jako strata czasu. Przykro mi to mówić, ale nie polecam.

tłumaczenie: Anna Buncler
Wydawnictwo Literackie 2014
liczba stron: 252

Laura [J.K. Johansson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz