Susza, Jane Harper

"Śmierć na farmie nie była przecież niczym niezwykłym, a muchy nie wybrzydzały. Nie było dla nich różnicy między ciałem ludzkim a padliną"

           Trudno sobie wyobrazić dwa lata bez deszczu. Gdy przychodzi lato, upał jest tak dotkliwy, że koszula nieprzerwanie lepi się do ciała; ziemia pod nogami jest tak sucha, że aż trzeszczy. Świat dookoła łaknie wody, pragnie choć kilku jej kropli - martwe drzewa, wyschnięte koryta rzek, zdychające zwierzęta tworzą pełen grozy krajobraz. W taką pogodę chyba trudno utrzymać się przy zdrowych zmysłach...
W małej, prowincjonalnej Kiewarze nastroje nie są zbyt optymistyczne. Napięcie, związane z przedłużającą się suszą, wywołującą ogromne straty na farmach, śmierć bydła i brak urodzaju, pogłębia tragedia. Luke Hadler, miejscowy farmer, ojciec dwójki dzieci, zabija żonę i synka, po czym odstrzeliwuje sobie głowę. 
To upał. To od niego przewraca się ludziom we łbach.
               Na pogrzeb przybywa Aaron Falk, stary przyjaciel Luke'a, który wraz z ojcem opuścił Kiewarrę dawno temu. Obecnie jest agentem federalnym zajmującym się przestępstwami finansowymi w Melbourne. Jeszcze podczas uroczystości żałobnej odlicza godziny do powrotu do domu i ponownej ucieczki z tego przytłaczającego i pełnego wspomnień miejsca. Kilka słów usłyszanych od ojca Luke'a zmusi go jednak do przedłużenia pobytu...

"Luke kłamał. Ty kłamałeś"


"Susza" to bardzo klasyczny kryminał opierający się na starym jak świat motywie zamkniętej społeczności i pytaniu "kto zabił". Motyw, mający ogromny potencjał fabularny, dostarcza autorowi ograniczoną jednak pulę możliwości rozwiązania zagadki - w końcu wiadomo, że musi to być ktoś z otoczenia ofiar, intryga musi być związana z głównymi bohaterami. Tutaj wina jest niemal przesądzona - w końcu znaleziono kolesia z odstrzeloną głową i palcem na spuście - a jednak autorce udało się stworzyć zmyślną fabułę, która zaskakuje. 
Spodziewałam się prostej historii, której głównym atutem będą opisy niemożebnego upału, co z kolei pozwoli autorce na budowanie napięcia i tworzenie fascynujących zapleczy psychologicznych postaci. Hermetyczna społeczność dodaje tu smaczku, bowiem nie ma nic bardziej tajemniczego, niż stosunki między mieszkańcami maleńkich wiosek - a już zwłaszcza tych, do których nie przyjeżdżają turyści, a na posterunku policji można spotkać góra dwóch znudzonych funkcjonariuszy z nadwagą. Tak jest w Kiewarze. Od tego uciekł Falk - od pomówień, tajemnicy, linczu. Ten mężczyzna miał powód, by stąd zniknąć - dwadzieścia lat wcześniej utonęła jego przyjaciółka, i to właśnie jego uważano za odpowiedzialnego jej śmierci. 

Ta powieść świetnie obrazuje to, w jaki sposób funkcjonują małe społeczności, jak łatwo wydać na kogoś wyrok i oskarżyć. Tu nienawiść rozprzestrzenia się tak szybko, jak pożar po wysuszonym buszu. Wszelkie konflikty zaognia przeszłość, która ciągnie się za mieszkańcami jak cień. I, bądźmy szczerzy - stereotypowy farmer to zgorzkniały, niewylewający za kołnierz redneck, mizogin i prostak, dla którego nie istnieją żadne argumenty poza tymi, które można przedstawić za pomocą pięści. Nie sprzyja to kontaktom sąsiedzkim. To plus ten niemiłosierny upał, uciążliwa susza i brutalna zbrodnia - oto składniki "Suszy", wyjątkowo dobrze skonstruowanego kryminału, pełnego wątków i retrospekcji. Zgrabnie napisana, diablo wciągająca, zaskakująca i niesamowicie klimatyczna akcja to kilka dni przedniej rozrywki. A kto się jeszcze waha, może zerknąć na pierwszą stronę - zła książka nie mogłaby mieć takiego początku:


"Susza"
Jane Harper
Czarna Owca 2017


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz