Cień, Cody McFadyen

tytuł oryginału: Shadow Man, 2005
tłumaczenie: Krzysztof Bereza
wydawnictwo: AMBER, 2006 
ISBN: 8324126163
liczba stron: 352

TYLKO DLA DOROSŁYCH
"On nie jest wyłącznie zły. On gwałci dobro, gwałci je na śmierć. Muzyka i śmierć, bebechy i krzyki, przerażenie. Świat drży, a on stanowi jego epicentrum, wspinając się coraz szybciej, zbliża się do szczytu i pozwala na to, by chwila ta nadeszła - ta chwila, gdy wszystko eksploduje w oślepiającym blasku, w którym wszelki rozsądek i wszystko, co ludzkie, znika"

Cody McFadyen
Jestem zafascynowana nie tylko prozą McFadyena, literackim językiem, pięknymi, rozbudowanymi zdaniami zdradzającymi skrupulatne starania, by nieomal każde zdanie było perfekcyjne, ale także samą historią, która jest tak pieczołowicie i drobiazgowo skonstruowana, że przepadłam z kretesem. "Cień" stanowi dla mnie ideał psychothrillera. Ma w sobie wszystko, czego szukam, i jeszcze więcej.
Jest granica, którą większość autorów thrillerów boi się przekroczyć. Cody McFadyen odniósł sukces właśnie dlatego, że ją przekroczył.
[z opisu wydawcy] 


Smoky Barrett to agentka FBI, którą poznajemy podczas bardzo trudnego dla niej momentu - momentu, kiedy kobieta musi zdecydować między powrotem do pracy a strzeleniem sobie w łeb. Otóż pół roku przed wydarzeniami z powieści Smoky stanęła twarzą w twarz z sadystycznym seryjnym mordercą, którego pokonała tuż po tym, jak straciła przez niego ukochanego męża i małą córeczkę. Trauma, rozpacz, nieustające koszmary senne i oszpecona bliznami twarz w połączeniu z mijającym czasem, który nie jest łaskawy wbrew powiedzeniu "czas leczy rany" doprowadzają Smoky do ostateczności. Albo się złamie i pozwoli, by kolejną ofiarą nieżyjącego już mordercy była ona sama, popełniająca jego morderstwo swoimi własnymi rękami, albo weźmie się w garść i powróci do pracy. 
"Nawet bohater nie może zawsze wygrywać"
Ten wątek psychologiczny, ukazujący horror przez który dzień po dniu muszą przejść agenci różnych służb, jest tu przedstawiony tak realistycznie, tak wstrząsająco, że wreszcie naprawdę rozumiem traumę wywołaną przez te swoiste zawody. W wielu powieściach spotykam złamanych policjantów, którzy wciąż śnią o miejscach zbrodni i walczą z brzydotą, makabrą i feerią grozy, którą napotykają na co dzień - a którą ja poznaję tylko z bezpiecznej przystani, w której czytam - własnego domu. Jednak jeszcze żaden autor w ten sposób nie przekazał uczuć, wypełniających tych najlepszych z najlepszych, ukazując mrok i trudności, z którymi muszą się zmierzać pracownicy służb bezpieczeństwa. 
"Nie jest ważne, dlaczego pies gryzie (...). Potwory stają się moimi cieniami, mam wrażenie, że słyszę ich chichot za plecami"

Smoky wraca do gry. Zamordowano jej przyjaciółkę w niezwykle sadystyczny sposób, i to na oczach jej córeczki, która - nim ciało zostało odkryte - była przywiązana do martwej matki przez trzy dni. Morderca pozostawił po sobie list dla agentki Barrett, przez co wciągnął ją na powrót w wir pracy, od której tak uparcie uciekała przez ostatnie pół roku. Teraz rozpocznie się gra, gra między złamaną psychicznie agentką a wynaturzonym, bezdusznym samozwańczym potomkiem Kuby Rozpruwacza.
"Zabójcy, których tropię (...) to stworzenia, które się masturbują, pożerając ludzkie ciała. Które jęczą w ekstazie, kiedy ocierają się o mózgi i kał. Ich dusze nie wędrują, one pełzają i się czołgają"
Czasami, by wyrwać się z dna, potrzebny jest mocny cios, i takim ciosem jest następna sprawa Smoky. 

"Choćbyśmy nawet bardzo chcieli się złamać, w gruncie rzeczy można nas tylko zgiąć"
Nie chcę Wam zepsuć lektury, zdradzając fabułę, ale ostrzegam, że "Cień" McFadyena to mroczna opowieść, która nie da Wam spać. Niepokojące zwroty akcji, genialnie zarysowane postaci i śmiałe opisy to recepta na wielkość. Dla mnie osobiście "Cień" wskakuje na podium i nie poprzestanę na tej części serii. Jedyna wada to czas teraźniejszy narracji i prowadzenie jej w pierwszej osobie. Jednak jest tak wiele retrospekcji, że właściwie nie tyle ten zabieg nie przeszkadza, co pomaga w nadążaniu z licznymi odnogami fabuły. Polecam czytelnikom lubujących się w niepokojących, ostrych psychothrillerach, doceniających literacką wartość języka, mających stalowe nerwy i równie mocny żołądek.


W ramach Od A do Z


Recenzja pojawiła się także na Portalu Kostnica.pl

Cień | Dewiant | Maska śmierci




I korzystając z okazji życzę Wam takich świąt, jakich sami sobie życzycie :) 
Ale przede wszystkim:

Wesołych!



43 komentarze:

  1. Kolejna zachęcająca recenzja tej książki. :) Może tylko dla dorosłych, może tylko dla osób o stalowych nerwach, może faktycznie trzeba mieć mocny żołądek... i może coś ze mną jest nie tak, ale na pewno przeczytam! Jeśli się uda, to nawet w najbliższym czasie. I tak już nie śpię spokojnie przez thriller, więc jeszcze parę dni z podkrążonymi oczami jakoś przeżyję. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno Ci się spodoba :) Zaraz przyjdę do Ciebie sprawdzić, co to za thrller nie daje Ci spać ;)

      Usuń
  2. zdecydowanie coś dla mnie :) uwielbiam mocne lektury z "pazurem"... drastyczne, brutalne, tylko dla dużych dziewczynek :) po prostu coś konkretnego! :) już zapisałam na listę lektur obowiązkowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Rudzielcu, zgadzam się - zdecydowanie coś dla Ciebie ;)

      Usuń
  3. Wiedziałam, że książka McFadyena przypadnie Ci do gustu, no nie mogło być inaczej :)
    Jakie zmiany graficzne i nawet system oceniania się pojawił, nie można się tu z Tobą nudzić :)
    Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Binola, kochanie, nudzi mi się - zrobiłam sałatkę. Upiekłam sernik. Wysprzątałam całą chatę. I nudzę się jak mops! :) A z wyglądem bloga, cóż... wiecznie coś mi nie pasuje. Jak np. teraz - jak zrobić, by tytuł postu był na środku? No żeby go cholera... Daję sobie spokój na razie... ciekawe, na jak długo ;)
      A książka spodobała się, jakżeby inaczej! ;)

      Usuń
    2. A próbowałaś tego: http://hafija-background.blogspot.com/2012/03/wysrodkowany-tytu-posta-how-to.html ? ;)

      Usuń
    3. Oj, to się napracowałaś. Ja mam zamiar upiec sernik wieczorkiem ;) A jak się nudzisz, to zawsze możemy pogadać o pierdołach :D
      Co do wyśrodkowanego tytułu posta, to próbowałaś tym sposobem http://hafija-background.blogspot.com/2012/03/wysrodkowany-tytu-posta-how-to.html ?

      Usuń
    4. O, Natalia była pierwsza z tą radą ;)

      Usuń
    5. Dzięki dziewczyny, próbowałam - nie działa, jak widać. :)

      Usuń
    6. Paulina, mi zadziałało. W arkuszu CSS wklej h3.post-title {text-align: center;} i powinno być ok :)

      Usuń
    7. Binola, kocham ja Ciebie ;) Dzięki!!!!!!!!!!

      Usuń
    8. Cieszę się, że mogłam pomóc (i to ja, która nie ogarnia html'a :D).

      Usuń
    9. A ja dopiero dzisiaj się dowiedziałam, co to jest CSS :P Dzięki Tobie właśnie :)

      Usuń
  4. "Opowieść, która nie da mi spać"? To chyba nie na moje nerwy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Co wchodzę na twojego bloga, to wychodzę z przekonaniem, że muszę mieć daną książkę, która akurat recenzujesz. Tak też jest i w tym przypadku. Mój biedy portfel chyba tego nie wytrzyma:-)
    Pozdrawiam.
    Wesołych świąt życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... biedne te nasze portfele, mój to już umiera w agonii śmiercią głodową, ehh :)

      Usuń
  6. A mój portfel od dawna jest zdechły i śmiertelnie obrażony, już nawet ze sobą nie rozmawiamy :-P
    Pamiętam, że wieki temu widziałem te książkę w Empiku (jeszcze przed remontem, to musiało być naprawdę dawno), ale ten tekst w czerwonym kółku na okładce mnie trochę zraził. Taki tani chwyt, się zdawało :) A tu jednak niespodzianka. Tak patrzę na zdjęcie autora...wygląda na takiego miłego faceta, a takie chore wizję mu się w głowie tworzą, hehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, autor wygląda na takiego poczciwego pracownika biura rachunkowego ;) A książkę Ci polecam, sądzę, że Tobie akurat bardzo przypadnie do gustu :)

      Usuń
  7. Fajny nowy system ocen. Recka klasycznie - bardzo dobra. Obrazek pod życzeniami świetny i warto powiedzieć, że bardzo pasują takie drobiazgi do tego bloga :D Książka oczywiście do znalezienia i przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty Łukaszu to jak mój osobisty redaktor jesteś. Albo krytyk :) Merci ;)

      Usuń
    2. Ok, to tak mniej pochlebnie - średnio podobają mi się te ramki w których teraz są odpowiedzi. Pewnie to tylko mój spaczony pogląd, ale dziwnie mi się czyta na takim tle :P Oczywiście to tylko moje zdanie, więc absolutnie nie jest to cos, czym ktoś racjonalnie myślący powinien się sugerować, ale cóż... :D
      A może wynika to z tego, że korzystam ze starego komputera. Sam już nie wiem... :)

      Usuń
    3. Nie wiem jak innym, ale mi się bardziej podoba :*

      Usuń
  8. Albo schrzanił mi się laptop, albo rozszerzyłaś bloga :D. Ale sądzę, że to drugie. Naprawdę fajnie, teraz mam więcej miejsca na komentarz. Nic tylko siąść i komentować :P.

    No już czytałem jedną recenzję tej książki i chciałbym, uwierz mi, ale teraz czas jest dla mnie taki skąpy, że normalnie rzygnę. Jeszcze zaraz jadę na tygodniową wycieczkę i nie mam pojęcia co zabrać do czytania. Rozmyślam nad "Krucyfiksem", "Chemią śmierci", "Zbuntowaną", "Próbami ognia", "Christine", albo drugą częścią Pottera ;P. Nie mam pojęcia co wybrać.

    Dzięki za życzenia i ja również składam: Wesołych Świąt :)!
    Pozdrawiam!
    Melon

    PS: Gorszej okładki to już Polacy wymyślić już nie mogli. Okładka "Urojenia" Koryla jest już tysiąc razy lepsza ;P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Snowflake, na wycieczkę jedziesz i KSIĄŻKĘ bierzesz?
      Olaboga, co z tą dzisiejszą młodzieżą się dzieje....!
      Komentuj ile wlezie, mam już mroczki przez oczami ;)

      Ps Ta okładka chyba w zamiarze ma być taka tajemnicza, intrygująca, a wyszło... chyba rzeczywiście okładka "Urojenia" jest lepsza ;)

      Usuń
    2. No proszę Cię, jak 50% wycieczki to będzie jazda autokarem do Szwajcarii i z powrotem ;P. Więc pozostaje tylko gra w karty, państwa i miasta, spanie, śpiewanie, przeciągłe nudzenie się, oglądanie widoków za oknem i czytanie ;).

      Usuń
    3. Łaaaaaaa do Szwajcariii suuuuuuper. Mam nadzieję że weźmiesz aparat i wrzucisz na bloga trochę zdjęć :)

      Usuń
  9. Narobiłaś mi dużej ochoty na tę książkę, ale mam poważny dylemat, bo jak już pisałam strachliwa jestem i nie jestem pewna, czy podołam, ale spróbować można:)

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz w takim razie postarać się o jakiegoś Misia, który ukoi, gdy się przestraszysz :) Pluszowy czy żywy - to już Twój wybór ;)

      Usuń
  10. Coś Ty znowu artystko tu pozmieniała! Na lepsze:D
    Ta strona psychologiczna prezentuje się miażdżąco - muszę przeczytać.
    Wy tam o sernikach, a mnie czeka robienie potrawki z królika - już mi się ślina zbiera na samą myśl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem czy na lepsze, mi to nigdy nie dogodzi. Pewnie za kilkanaście dni znowu będę grzebać w szablonie ;)

      Potrawka z królika? Jej, nie jadłam. :)

      Usuń
  11. Weź się przerzuć na jakieś romanse, albo co, bo ja już nie nadążam z lekturami!

    Widzę, że nadal eksperymentujesz z blogiem. =)
    Tez myślałam o wywaleniu wszystkich śmieci na dół, ale jakoś tak nie mogę się przekonać, bo łatwiej mi korzystać z linków jak je mam zaraz przy notkach. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się przekonałam do czytnika google, więc blogrollki mi niepotrzebne, o! :) A zmiany cóż, chciałabym inaczej, ale z moją znajomością html jest kiepsko ;)
      Na romanse może się przerzucę... Co powiesz na "Pierwszy śnieg"? :) Jestem w połowie! Suuuuuuuuuper!
      Mam przed sobą kilka książek o zombiaczkach, więc odpoczniesz; )

      Usuń
    2. Do jakiego czytnika? Mów do mnie wyraźniej, dużymi literami i tak żebym zrozumiała!

      Jaki pierwszy śnieg? To już któryś z kolei i na dodatek wiosną!

      Zombiaki? Melon się ucieszy. A ja właśnie czytam Greya. :P

      Usuń
    3. Czytnik Google. Nie wiesz, co to? :P

      Pierwszy śnieg- jako książka Nesbo :P Chyba za dużo słodkiego zjadłaś i Ci cukier skoczył, bo słabo kojarzysz, i na dodatek Greya czytasz. A kysz!

      Usuń
  12. Na razie mam dość lektur w kolejce, ale zapiszę na zaś. I też Wesołych życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przecież nie bede czekac na pełnoletnosc, zeby przeczytac ta ksiazke. Zrobie juz to teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w księgarniach o dowód nie pytają, można wiec szaleć :) Miłej lektury w takim razie :)

      Usuń
  14. Co Ci będę dużo pisać, książka mi się podobała, ale... tra ta ta! Jak dla mnie za dużo tego napakowano, jakby ilość zbrodni i okrucieństwa świadczyła o jakości. Poza tym, nie uwierzyłam w kilka elementów, a ja muszę uwierzyć, żeby zacząć czerpać przyjemność z czytania. Faktycznie McFadyen pięknie pisze, trochę tak poetycko, to mi się podobało. Jednak książki "Maska śmierci" i "Dewiant" zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu, ale może tylko dlatego, że czytałam je kilka lat temu, a wtedy wiele rzeczy bardziej mi się podobało ;-)

    Oczywiście muszę skomentować nowy wygląd Twojego bloga, bo jakżeby inaczej :-) Podoba mi się graficzna ocena książek, chociaż czasami jest to męcząca sprawa. Sposób na recenzję- również, wyśrodkowanie pola wpisy - też. Jednak brakuje mi paska bocznego, nie wiem dlaczego, ale lubię mieć sporo przed oczami :-) Masę pracy włożyłaś w nowy szablon, podziwami, też się z tym borykałam (i jeszcze nad tym dumam), więc wiem jakie to potrafi być męczące.

    Wesolutkich Świąt, trzym się dzielnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z niecierpliwością będę czekała na przypływ gotówki, co by zakupić dwie kolejne części. Jedna książka, tak różne opinie :) To, co Tobie się nie podobało mi z kolei uratowało książkę. Tyle ludzi, ile opinii, czy raczej - tyle opinii, ile ludzi :)
      Do tej pory nie oceniałam książek w ogóle, więc ocenianie póki co ma okres próbny :) Zobaczę, czy to mi podejdzie. A że graficznie... eh, ja kocham się babrać w fotoszopie i innych programach, mam pstro w głowie, lubię też dookoła :) Usunąć zawsze można ;)
      Paska bocznego nie będzie, ponieważ mnie z kolei denerwował. Chcę, aby treść była na 1 planie, żadnych rozpraszaczy :) Ale kto wie, może wróci - mi się zmienia koncepcja średnio co tydzien :) Ale dziękuję za miłe słowa :)
      I Tobie również ;)))

      Usuń
  15. Widzę, że książka jest naprawdę mocna, więc chyba jednak nie na moje nerwy :P Chomiki zdecydowanie wolą mniej drastyczne historie np taki Mankell, którego teraz czytam i jak na razie jest super :D A co do bloga to bardzo mi się podoba estetyka samego posta, za to należę jednak do zwolenniczek bocznego paska, ale podziwiam Twój nakład pracy, bo ja to jestem kompletnie zielona w "te klocki" i chyba niewiele bym ze swoim potrafiła zdziałać, nawet gdybym chciała :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń