Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet; Stieg Larsson


"Ludzie zawsze mają swoje tajemnice. Chodzi tylko o to, żeby je odgadnąć"


Stieg Larsson
Stieg Larsson [1954-2004] zapisał się w kanonie światowej literatury jako twórca trylogii Millenium, która przyniosła mu sławę po śmierci i tym samym zapewniła nieśmiertelność. Autor niestety nie zdążył uczcić swojego sukcesu, gdyż zmarł tuż przed wydaniem pierwszej części trylogii, "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". 

Mikael Blomkvist, dziennikarz i wydawca kontrowersyjnego magazynu "Millenium" zostaje zatrudniony przez potentata szwedzkiego przedsiębiorstwa, Henrika Vangera. Starzec proponuje Mikaelowi gigantyczne wynagrodzenie i bonus, który dla samego dziennikarza jest droższy, niż pieniądze, w zamian za porzucenie dotychczasowego życia i poświęcenie roku na przyjrzenie się sprawie, która wstrząsnęła rodziną przed czterdziestoma laty. Chodzi o zniknięcie Harriet, bratanicy Henrika. Mikael zgadza się na propozycję z dwóch powodów - pierwszym jest wspomniany bonus, zaś drugi wiąże się z załomem w karierze, spowodowanej wyrokiem sądu za zniesławienie bossa wielomiliardowej firmy. Wkrótce do pomocy przy rozgrzebywaniu historii rodu Vangerów zostanie mu przydzielona Lisbeth Salander, enigmatyczna researcherka, która jest równie genialna, co skryta. Kobieta, która jest "bladą, anorektycznie chudą i ostrzyżoną na jeżyka dziewczyną z kolczykami w nosie i brwiach" zupełnie nie pasuje do świata finansjery, w której przyjdzie jej grzebać, niemniej jest najlepszym specem od wyciągania cudzych brudów w Szwecji. Mikael, wraz z odkrywaniem coraz to nowych sekretów rodziny, sam znajdzie się w ogromnym niebezpieczeństwie, jednak jak na dziennikarza śledczego przystało nie spocznie, dopóki nie wyciągnie wszystkich trupów z szaf członków rodu. To zaś nie spodoba się bardzo wielu szarym eminencjom... 
Powieść, poza wątkiem głównym - kryminalnym - przemyca między wierszami znacznie więcej. To nie tylko obraz konsumpcyjnego, zakłamanego społeczeństwa, to także misterne rozliczenie z grzeszków tzw. czwartej władzy, jaką są mass-media. Zwraca uwagę na ogromny problem przemocy wobec kobiet i ich milczącego pozwolenia na gwałty, dręczenie, stalking i psychiczne nękanie. Dotyka kwestii moralności i etyki, która - zwłaszcza w końcowych rozdziałach powieści - stanowi odzwierciedlenie codziennych machinacji w świecie biznesu, finansjery i władzy. Zostawia po sobie pytanie, czy ostateczne rozwiązanie jest moralnie akceptowalne i żegna się z czytelnikiem, który teraz sam będzie się borykał z dylematem dotyczącym słuszności postępowania bohaterów. Wprowadzenie dość wzorcowych postaci jest również manifestacją obecnego postrzegania płci, która mimo rewolucji wciąż pozostaje schematyczna i stereotypowa. Larsson czyni ze swojej kociej bohaterki, ignorującej wszystko i wszystkich, którzy nie znajdują się w zasięgu jej chwilowego zainteresowania, odpowiedź na mocno wpojone postrzeganie kobiet jako słabej płci, kpiąc z utartych schematów, jednocześnie nie stwarzając wrażenia przesady czy przejaskrawienia.
Noomi Rapace w roli Lisbeth Salander
w szwedzkiej adaptacji książki
Lisbeth Salander jest najciekawszą i jednocześnie najlepiej skonstruowaną bohaterką literacką, jaką do tej pory poznałam. 

Nie wiem, co jest takiego w "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", że znajduje się tak wysoko we wszystkich rankingach, łącznie z moim własnym. Fabuła jest oryginalna, ale nie aż tak, by zwalać z nóg - z marszu mogę wymienić 20 tytułów, których treść mnie równie powaliła, a jednak do tej powieści jest im daleko. Jeden element układanki jest dość łatwy do przewidzenia, przynajmniej ja już w okolicach połowy zaczęłam coś-niecoś podejrzewać. Bohaterowie? Fakt, tutaj Larsson popisał się szczególną skrupulatnością i stworzył wyraziste, namacalne postaci. Zaawansowany poziom intrygi? Podejrzewam, że autor przed rozpoczęciem pisania musiał stworzyć wiele ściągawek - łącznie z drzewem genealogicznym Vangerów i mapami, gdyż połapanie się w tej zawiłej historii wydawałoby się nieziemsko trudne. Historia stworzona przez Larssona jest niesamowicie obszerna, i nie mam tu na myśli ilości stron - fabuła, mimo, że skupia się generalnie na historii jednego rodu, jest bardzo rozbudowana. Na dodatek styl pisarza sprawia, że nie da się tej książki ot, tak, odłożyć na bok, a powiedzieć, że "wciąga", to za mało. Ona pochłania. Całą uwagę, cały wolny czas, całą energię, a ewentualna konieczność podniesienia głowy znad lektury sprawia nieomal fizyczny ból. 
Mówiąc o swoich wymarzonych partnerach często używamy określenia, że musi mieć to "coś". To "coś" jest niewytłumaczalne, nieuchwytne, trudne do opisania i jeszcze trudniejsze do zrozumienia, ale gdy je znajdziemy, wiemy, że właśnie tego szukaliśmy. Nie popiszę się zbytnią błyskotliwością, gdy to samo sformułowanie zastosuję tutaj - powieść Stiega Larssona ma w sobie właśnie to "coś". Podejrzewam, że wytłumaczenie tego jest jednak znacznie prostsze, niż w przypadku pierwotnego znaczenia tego określenia. To całokształt, suma poszczególnych części - fabuła, bohaterowie, miejsca akcji, klimat opowieści, relacje między postaciami, zagadka, droga do jej rozwiązania, dialogi - i znacznie, znacznie więcej elementów połączonych zgrabnie w prawie 700-stronicowej powieści jest tym "czymś", co wyróżnia tę konkretną powieść spośród tysięcy jej podobnych i sprawia, że fascynacja historią miesza się z żalem, że... trwała ona tak krótko. 


Obecnie walczę z ogromnym kacem książkowym, który uniemożliwia mi sięgnięcie po jakąkolwiek inną książkę. Sądzę, że w tym momencie bardzo trudno będzie innej książce zainteresować mnie choćby w połowie tak, jak uczynił to pierwszy tom trylogii Millenium, zaś do sięgnięcia po tom drugi jest jeszcze za wcześnie. Muszę odchorować tę książkę - a czegoś takiego nie czułam już od dawna. W ramach wracania do zdrowia na dzisiejszy wieczór zaplanowałam sobie amerykańską adaptację powieści (szwedzką oglądałam wiele lat temu i, szczęśliwie, niewiele z niej pamiętałam). Jednak już teraz muszę przyznać, że Noomi Rapace ze szwedzkiej wersji filmu zdecydowanie bardziej pasuje mi do roli Lisbeth niż Rooney Mara, ale łaskawie dam tej drugiej szansę. 




Ostatecznie nie wiem, co więcej mogę powiedzieć. Bo to, że ta powieść należy do najlepszych książek, jakie przeczytałam w życiu, brzmi nieco patetycznie i pachnie przesadą. Ale nic innego nie jestem w stanie wydukać, więc pozostawiam Was z tym górnolotnym wyznaniem.




tłumaczenie: Beata Walczak-Larsson
tytuł oryginału: Män som hatar kvinnor
wydawnictwo: Czarna Owca
ISBN: 9788375540598
liczba stron: 640


Trylogia Millenium


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz