Kulisy Polskiego Horroru. #13 Tomasz MordumX Siwiec



Tomasz MordumX Siwiec to człowiek, który wcielił w życie tak wiele projektów i o tak wielu jeszcze marzy, że polski horror może odsapnąć - oto znalazł się facet, podnoszący polski horror z kolan i klepiący go po plecach ze słowami "stary, czas na ciebie". I tak też się dzieje - poza twórczością własną, stanowiącą niekiedy przykłady ekstremalnego, pokręconego horroru, wspiera także twórczość rodaków poprzez ukrycie się za kotarą redaktora naczelnego kilku pism. Twórca Horror Masakry, zbliżającej się Krypty i planowanych Zeszytów Grozy, a także winny powstającej (pierwszej na rynku polskim) antologii horroru erotycznego. 

Mogę się pochwalić, że miałam przyjemność poznać Tomka i jego rodzinę osobiście. To niesamowicie charyzmatyczny facet, przepełniony pozytywną energią z mnóstwem pomysłów i gigantyczną wręcz determinacją do działania. Po prostu - uwielbiam tego człowieka. MordumX to prężnie działający wydawca, który jeszcze - mam nadzieję - nie raz nas wszystkich zaskoczy. Zapraszam do wywiadu.

Paulina Król: Kim jest Tomasz Siwiec?
Tomasz „MordumX” Siwiec: Tomasz Siwiec to ostatnio bardzo zapracowany facet. Chciałbym powiedzieć o sobie pisarz, ale w moim przekonaniu na ten tytuł trzeba sobie solidnie zasłużyć. Jestem autorem wielu opowiadań opublikowanych w zbiorowych antologiach oraz na różnych portalach grozy. Swoje teksty publikuję również pod zupełnie innym pseudonimem literackim, ale nie sądzę, żeby czytelnikom horroru przypadły do gustu, więc chwilowo nie będę się odsłaniał. Od niedawna jestem także twórcą jedynego w Polsce magazynu grozy i horroru - Horror Masakra oraz Krypta.
Paulina: Trochę mnie intryguje ten Twój drugi pseudonim i związana z tym historia, ale jak się nie chcesz odsłaniać, to nie będę drążyć. Skąd pomysł na Horror Masakrę?
MordumX: Przede wszystkim chodziło o to, aby udowodnić, że polski horror się zmienił i ewoluował do prestiżowej rangi poważnego, indywidualnego gatunku literackiego. Wydaje się, że to mi się akurat udało. Właściwie nie tylko mi, ale także wszystkim autorom tekstów, opublikowanych w magazynie. Dodatkowym bodźcem było wypełnienie luki, którą stanowił brak jakiegokolwiek innego magazynu zajmującego się promocją grozy i horroru. Do tego dodałbym mą odwieczną pasję i zapał w dzieleniu dobrą literaturą.
Paulina: Rozumiem, ale od przemyśleń dotyczących braku czegoś na rynku do faktycznego wprowadzenia tego czegoś daleka droga. Zwykle kończy się na myśleniu ;) Skąd w Tobie tyle determinacji i odwagi, by wystartować z magazynem, który wielu niedowiarków i malkontentów spisuje na straty, wróżąc mu podobny koniec jak Czachopisma. Wiedziałeś przecież, na co się porywasz. I mimo to - porwałeś się. Co było takim lontem zapalającym, że jednak zaryzykowałeś? I jak się z tym czujesz, tak ogólnie. Bo to musi być zajebiste uczucie, trzymać w ręku taką... namacalną ideę, postulat niemalże? Rozpiera duma, czy więcej w tym chłodnej kalkulacji i nerwów?
MordumX: Nie pamiętam dokładnie, co było tym głównym impulsem, który pchnął mnie w stronę - zróbmy to! Z całą pewnością otrzymałem emocjonalne wsparcie od najbliższej rodziny i żony. Może to nie zabrzmi oryginalnie, ale z pewnością dało mi to większego kopa niż przysłowiowe poklepywanie po plecach przez znajomych i ich potakiwanie, że mi się uda lub nie. Emocje, jakie towarzyszą wydaniu takiej gazety to przede wszystkim radość i euforyczne spełnienie. Jestem bardzo zadowolony z zupełnie bezinteresownej współpracy osób, które napisały swoje teksty do magazynu. Innymi słowy jestem bardzo dumny, że wspólnymi siłami udało nam się powołać do życia taki twór jak Horror Masakra. Podkreślam słowo bezinteresownie, bo wielu ludzi udzielających się na scenie polskiego horroru to wciąż niestety nadąsane pseudo gwiazdy zapatrzone tylko i wyłącznie w swoje lustrzane odbicie. Brak wsparcia, totalne olewactwo z ich strony często powoduje, że pewne "małe-wielkie" rzeczy giną już w zarodku. A szanse na swoje 5 minut powinien mieć absolutnie każdy.
Paulina: Sądzę, że było warto walczyć o HM. A mówiąc o tekstach - sam sporo piszesz, to tu, to tam Cię można znaleźć. Opowiedz o tym - jak to się zaczęło, dlaczego akurat groza, co miało wpływ na to, jaki rodzaj tejże grozy uprawiasz, et cetera ;) I jak owo pisanie wpłynęło na to, kim i jaki jesteś?
MordumX: Nie tylko pisanie wpłynęło na to, kim jestem dzisiaj, ale także wszelkie inne rzeczy związane z grozą i horrorem, którymi otaczałem się odkąd zacząłem potrafić się bać. Jak to się zaczęło? Chciałbym zaskoczyć wszystkich czymś nowym, ale u mnie zaczęło się standardowo. Kilkuletni chłopak jeszcze z mlekiem pod nosem, który zamiast przykładać się do nauki wolał gryzmolić po szesnastokartkowych zeszytach, a potem napawać się zniesmaczeniem kolegów. To kilkuletni chłopak, który pod nieobecność rodziców uruchamiał odtwarzacz wideo, a następnie stawał oko w oko z Jasonem, Freddym czy Pinheadem. To dorastający gość, któremu edukacje seksualną zastępowały dzieła Guya N Smitha i Grahama Mastertona. Dziś trzydziestotrzyletni facet, dla którego horror nigdy nie był tylko przygodną znajomością czy przemijającym trendem. Horror ekstremalny to gatunek, w którym czuje się najlepiej. Myślę, że do niedawna był to gatunek niedoceniany, jednak za sprawą takich antologii jak np: Gorefikacje został zauważony i doceniony przez liczną grupę fanów. Dziś ekstrema to nie tylko bezsensowne rzucanie flakami. To także bardzo ciekawa historia, w której wszystko, co mroczne, brudne i złe zostaje pokazane w możliwie szczegółowy sposób. Właśnie ten komplet przemawia do mnie i w taki sposób widzę i chcę udzielać się w horrorze.
Paulina: Dlaczego akurat ekstremalny, a nie np. historie gotyckie czy ghost-stories? Czy to nie jest tak, że od tak dawna czytałeś horrory, że teraz po prostu potrzebujesz silnych bodźców, lekkie rzeczy Cię nudzą?
MordumX: Horror nigdy mnie nie nudził. Jednak właśnie podgatunki, które wymieniasz pozostawiały u mnie pewnego rodzaju, trudny do sprecyzowania niedosyt. Charakteryzował on się tym, że jeżeli atmosfera w książce lub filmie była aż duszna od napięcia i strachu, to z kolei do pełni szczęścia brakowało mi np. charakterystycznej dla horroru makabry. Horror ekstremalny perfekcyjnie wypełnia to, czego oczekuję od tego gatunku. Jest strach, napięcie, makabra i to cholernie mocne uderzenie, które sprawia, że horror staje się bezkompromisowym tornadem zmiatającym wszystko na swojej drodze. Dlatego właśnie ekstremalny.
Paulina: Ale kombinowałeś też z bizarro.
MordumX: Oficjalnie nie za wiele tego było, ale nie ukrywam, że napisałem kilka rzeczy z tego gatunku i w tym roku będę chciał się nimi podzielić. Jest to oczywiście połączenie bizarro i horroru.
Paulina: Piszesz opowiadania, które można przeczytać choćby na łamach portalu Kostnica. Pisałeś opowiadanie do wspomnianych Gorefikacji. Jakieś plany na najbliższy czas?
MordumX: Do tej pory stworzyłem ponad trzydzieści opowiadań, które można przeczytać w sieci. Kilka tekstów pojawi się lub już pojawiło w lokalnych projektach, jak i różnego rodzaju antologiach takich jak np. Księga wampirów czy oczekiwanej antologii horroru erotycznego. W przyszłym roku ukaże się zbiór pięciu opowiadań, które napisałem wraz z nieocenioną pomocą małżonki, "Ciernie naszych grobów" oraz zbiór stu mega-masakrycznych drabbli nad którymi pracujemy ze wspaniałym pisarzem Rafałem Salą. Moje opowiadanie znajdzie się również w drugiej części Gorefikacji. Dodam, że skoro wspomnieliśmy o Horror Masakrze, to prawdopodobnie w połowie stycznia ukaże się nowy, niezależny dodatek do tego magazynu zatytułowany Krypta. Znajdą się w nim wyłącznie opowiadania z gatunku grozy, horroru, jak i dreszczowca. Tam również znajdzie się moje bardzo, ale to bardzo kontrowersyjne opowiadanie pt. „Kasia”.
Paulina: Zatrzymajmy się na moment przy tym zbiorze horroru erotycznego, bo to przełomowa chwila :) Pierwszy raz mówisz o tym głośno. Skąd pomysł i jakie plany w związku z tym?
MordumX: Pomysł wpadł mi do głowy tuż po lekturze zbioru „Gorętsza krew”. Jest to oczywiście zagraniczna antologia horroru erotycznego. Pomyślałem wówczas, że nic nie stoi na przeszkodzie ażeby samemu spróbować powołać do żyia podobny twór. W końcu Polacy nie gęsi… prawda? Zaprosiłem do współpracy kilkoro przyjaciół. Z tym, że chciałem aby w tym pikantnym zbiorze znalazły się zarówno piszące kobiety, jak i piszący mężczyźni. Po wstępnej analizie tekstów nieśmiało stwierdzam, że kobiety chyba mają większą smykałkę do horroru erotycznego :) Same diabliczki mi się trafiły. A niejaka Paulina Król po prostu rozłożyła mnie na łopatki, swoim tekstem. Wiem, że w tym przypadku może to zabrzmieć dość dwuznacznie hehe.    
ZAMCZYSKO 2013,
od lewej: Maciej Lewandowski, Tomasz Czarny, Tomasz Siwiec, Szymon Żakiewicz
Paulina: :) Który projekt najlepiej wspominasz? Jakieś opowiadanie, które darzysz szczególnym sentymentem?
MordumX: Jeżeli chodzi o projekt to zdecydowanie „Gorefikacje”. Pomimo, że moje „Jajko niespodzianka” zostało zakwalifikowane jako najlżejsze w zbiorze, to jest to jednak temat i klimat dla mnie najbliższy. Zresztą wspaniale mi się współpracuje z ludźmi takimi jak Tomek Czarny czy Marek Grzywacz. A opowiadanie, które darzę szczególnym sentymentem, to „Facebookowa znajomość”. Wiążą się z nim dość szczególne, prywatne wspomnienia, które zachowam dla siebie. Dodam tylko, że w tym roku będzie możliwość zapoznania się z drugą częścią tej historii. Miejcie się na baczności facebookowi użytkownicy, bo Malkah nie śpi i niebawem znowu zaatakuje.   
Paulina: A jak wygląda Twój proces tworzenia historii, jak to jest z Weną? Siadasz przed kompem i ją nawołujesz, czy przyłazi sama, nieproszona, kiedy sobie chce i rozwala Ci dzień? ;)
MordumX: Nie wiem skąd się bierze. Za kadym razem jest inaczej. Czasami wystarczy rzut okiem na codzienną prasę i już mam opowiadanie. Zaś innym razem jest to długi i żmudny okres poszukiwań niebanalnych historii. 
Paulina: To teraz dokładniej opowiedz mi o swoich projektach, bo trochę ich się nazbierało...
MordumX: Wspomniana już wcześniej "Horror Masakra" jest jedynym w Polsce pismem (zinem) poświęconym tematyce horroru. Do tej pory zdecydowaną część pisma zajmowały opowiadania, zaś resztę wywiady i felietony. Natomiast już w trzecim numerze pojawią się nowe działy, takie jak omówienia mniej popularnych filmów czy recenzje wartych poczytania książek. Kolejne pismo to "Krypta" jest to niezależny dodatek do "Horror Masakry" i jest skierowany do osób, które lubią czytać dobre opowiadania grozy, a dwumiesięczna przerwa między jednym a drugim wydaniem "HM" wydaje się udręką. Wkrótce pojawi się również coś, co nazwałem "Zeszyty grozy - Horror Masakra". Będą to od kilkunastu do kilkudziesięciostronicowe książeczki, w których w każdej z osobna będziemy mieli do wyboru horror innego rodzaju. Mogę zdradzić, ze na pierwszy rzut idzie horror sataniczny i właśnie ta tematyka będzie jego myślą przewodnią. Pojawi się również wiele innych rodzajów grozy, w tym szczególnie jeden, którego będę za wszelką cenę próbował wskrzesić, a mianowicie - animal-horror. Jego kluczowym elementem będą oczywiście zwierzęta. Z łezką w oku wspominam takie dzieła jak "Szczury", "Odraza" czy choćby "Cujo". Myślicie, że animal horror to przeszłość? Udowodnię wam, że jest inaczej.   
Paulina: Na jakie problemy natrafiasz będąc tym razem wydawcą, a nie tylko autorem?
MordumX: Wydawca to zbyt duże słowo. Niespecjalnie czuję się jegomościem. Ja kocham opowiadania grozy i horroru. Uwielbiam się nimi dzielić. A jeżeli nadarza się okazja, żeby podzielić się nie tylko swoimi mrocznymi historiami, to czemu by tego nie zrobić? Nie jest to jednak tak, że udostępniam wszystko, co wpadnie mi w ręce. Wiele osób strzela focha jak odrzucam opowiadanie, ale niestety - jeżeli nie chcę być posądzony o psucie polskiej sceny horroru - czasami muszę być wredny. Jedyną trudnością, jaką co dzień napotykam, jest brak czasu na realizacje wszystkich zamierzeń, jakie snują mi się po głowie.
Paulina: Zdradzisz któreś z tych marzeń, czy wolisz pozostawić to w tajemnicy?  A jak Twoja rodzina znosi to, że mąż i ojciec tak mocno już przeniknął w mroczne tematy?
MordumX: Marzenia chwilowo zachowam w tajemnicy. Podkreślam chwilowo, bo mam coraz mniej czasu na realizację, ale to mnie tylko pozytywnie motywuje. Mój 9-cio letni syn Kuba sam coś tam próbuje bazgrać i bynajmniej nie są to historie o kolorowych misiach, więc zaczyna nieźle ;) Niespełna czteroletnia córeczka Alicja jest za mała, żeby cokolwiek zrozumieć z mrocznych pasji taty, ale chyba lubi jak wieczorem opowiadam jej bajki o duchach, bo każdej kolejnej nocy upomina się o nowe. Natomiast żona... ja nie wiem, jak ona mnie znosi i z czego to wynika, że mi jeszcze głowy nie urwała, ale pomimo tego, że nie podziela moich fascynacji, zawsze mogę liczyć na jej wsparcie w realizacji zamierzeń.
Paulina: Pewnie z miłości ;) Ale jak to: nie podziela? Napisaliście wspólnie zbiór opowiadań. Jak to wyglądało?
MordumX: No właśnie Agnieszka sprawiła, że ten zbiór przybrał nieco inną formę niż pierwotnie to zakładałem. Początkowo były to bezkompromisowe czasami wręcz hardcore-owe opowiadania, ale po pewnych sugestiach stwierdziłem, że drzemią w nich ogromne potencjały, które przybierając moje pierwotne wersje, zapewne by się uniewidoczniły. Innymi słowy to wciąż bardzo mocne i przejmujące opowiadania tyle, że teraz będą do przetrawienia dla zdecydowanie większej ilości potencialnych odbiorców horroru. 
Paulina: Opowiadania... a myślałeś o czymś większym? O powieści?
MordumX: Powieść wymaga o wiele większego przygotowania niż opowiadanie. Wiadomo, że na dłuższy czas pakujemy manatki, wyprowadzamy się do innego świata i żyjemy w nim tak długo, aż skończymy pisać całość. Nie jestem pewien czy podołałbym takiej podróży, mając w głowie tak wielką chęć podzielenia się całą masą świetnych pomysłów na przerażające historie. Dlatego właśnie w pisaniu opowiadań widzę to rozwiązanie. Ostatnio właśnie rozmawiałem ze znajomymi, którzy stwierdzili, że jedyną receptą na sukces w świecie literackim jest właśnie napisanie powieści. Dobrej powieści. Być może mieli rację, ale sukces, jakikolwiek by nie był, nie daje aż tak wielkiej satysfakcji, jak realizacja własnych postanowień i spełnianie się w tym, co kocha się najbardziej. Tak czy siak faktycznie coś tam się już bazgrze ale nie chce w tej chwili, jeszcze zapeszać.
Paulina: No tak, wszystko zależy od tego, jak kto definiuje określenie "sukces". A Ty, jak mi się zdaje, bywasz artystą "kompleksowym". Do swoich opowieści dorabiasz tło, które wychodzi niejako poza świat wymyślonej historii (jak choćby Malkah;)) - jest to jakaś forma ekspresji, nieco pełniejsza od samej treści. Masz więcej pomysłów na jakieś takie "obwarowanie" swoich opowiadań, przerzucenie ich przez tę cienką granicę do rzeczywistego świata i jak bardzo owe działanie wynika z Twojej niespokojnej, artystycznej natury?
MordumX: Ciekawie sformułowane pytanie i wolałbym na jego drugą części ci nie odpowiadać, bo wzięła byś mnie za wariata :) Horror to chyba najbardziej plastyczny gatunek, jaki stworzono na Ziemi. Chodzi mi o to, że możemy go formować z każdym innym gatunkiem filmowym czy literackim bez zastanawiania się, czy faktycznie będzie on pasował, czy nie. To właśnie tutaj tkwi dusza tego gatunku. Przede wszystkim – ciekawa, wciągająca historia stanowiąca najważniejsze, czyli szkielet budowy, a dopiero potem ozdoby w postaci makabry, strachu czy hektolitrów fruwających flaków.
Paulina: Chyba jesteś bardzo naiwnym człowiekiem, jeśli myślisz, że Ci popuszczę. Bardzo proszę odpowiedzieć na drugą część pytania :) (I nie bój się powiedzieć, że np. zawsze chciałeś zamordować człowieka i obczaić sobie z bliska jego organy. Ku chwale horroru! ;))
MordumX: Trudno zachować tutaj jakąś psychiczną równowagę, kiedy stąpasz po linie zawieszonej na dwoma światami. Jeden – prawdziwy, a drugi to świat horroru. Kiedy pozwalasz, aby mroczny świat książek, filmów, muzyki, sztuki i tym podobnych "rozrywek" zawładnął twoją duszą przez 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu, musisz liczyć się z tym, że pomimo iż od czasu do czasu musisz wrócić do normalnego życia, to powleką się za tobą wszystkie zmory, demony i strachy, jakimi lubisz się otaczać. A wtedy oczami swojej wyobraźni nie do końca dostrzegasz to, co faktycznie stoi przed tobą. Realny świat ulegnie metamorfozie, gdzie zamiast pięknego słońca zobaczysz krwawą plamę, zaś widok pięknego, kolorowego kwiatka zamieni się w rosiczkę z ostrymi żyletkami zamiast naturalnego uzębienia. Tak dzieje się praktycznie ze wszystkim i trzeba mieć nadzieje, że zawsze będziesz trzymać nad tym kontrolę. Mnie się wydaje, że jeszcze trzymam i okazjonalnie odwiedzam ten prawdziwy świat, żeby, na przykład, nie stracić pracy czy przyjaciół. Aż strach pomyśleć, co się stanie jak faktycznie pewnego dnia nie zauważę tej cienkiej granicy i w realu postanowię wprawić w czyn moje najczarniejsze fantazje.
Paulina: Oho, to teraz nie wiem, czy to zgłaszać gdzieś, czy nie. Bo jak coś to... współudział? Ukrywanie? To z tych najczarniejszych fantazji czerpiesz inspirację i przemieniasz je na opowieści - dobrze, że jeszcze nie w czyn ;) Myślisz, że można sfiksować od nadmiaru grozy, tak serio serio?
MordumX: To dobre pytanie. Niestety kilka przykrych wydarzeń, jak choćby to w Denver, pokazuje, że można. Wszystkiemu jednak winna słaba psychika. Do wszystkiego należy podchodzić z umiarem, czego ja akurat w przypadku horroru nie robię :)  Sam jestem ciekaw, co się stanie, kiedy pewnego dnia przedawkuję. Taki "złoty strzał horroru".
Paulina: Przyjmujesz, czasem odrzucasz opowiadania - dużo ich przychodzi? Jacy autorzy dobijają się do Twoich drzwi - z dorobkiem, czy debiutanci? I jak tak sobie te opowieści czytasz, oceniasz, to jak myślisz - jaki jest polski "niszowy" horror?
MordumX: Teraz, kiedy wieść o HM rozchodzi się coraz bardziej, przyznam, że jest z czego wybierać. Najbardziej widzi mi się taka opcja pół na pół. Połowa papierowi debiutanci, zaś reszta właśnie z dorobkiem. Do tych z dorobkiem to raczej ja pukam. Z tego powodu, że chcę mieć jakby literacką równowagę w tekstach.
Nie jestem pewien czy słowo "niszowy" jest na miejscu, ale ok. Trzymajmy się tego. Po prostu nie jest źle. Czasami mam tylko wrażenie, że nasz rodzimy horror ma potencjał, w którym przede wszystkim góruje dobrze doszlifowany tekst. Natomiast często zapomina się o tym, co dla mnie osobiście jest najważniejsze - czyli mroczna, ciekawa, wciągająca i zaskakująca historia. Polacy na siłę wzorują siłę na zachodnich pisarzach zapominając o tym, że odgrzewane kotlety nie zawsze wszystkim smakują. A szkoda, bo wiem, że co poniektórych stać na mocne teksty, na najwyższym poziomie.
Paulina: Po cichu liczyłam na to, że przyczepisz się do słowa "niszowy", bo napisałam je celowo. Otóż chodzi mi o to rozgraniczenie między pisarzami z dużym dorobkiem i znanymi nazwiskami, a tymi publikującymi w sieci - niekoniecznie amatorów, ale tych, powiedzmy, bez debiutu książkowego.
MordumX: Kochana - powiedzmy sobie wprost. W Polsce są osoby, które - kiedy wymawiamy słowo horror - stają ci przed oczami. Nie chcę sypać żadnymi nazwiskami, ale uważam, że właśnie w tej niszy, w tym undergroundzie znajdują się pisarze, którzy definitywnie zmiatają wypociny tych bardzo znanych grozopiewców. Cieszę się, że tak prężnie rozwija się zjawisko zwane self-publishing, które umożliwia każdemu dobremu pisarzowi możliwość zaprezentowania swoich tekstów. Niestety, dla niektórych e-booki to nic innego, jak nic nie warta literatura tworzona przez grafomanów. Tacy ludzie są w ogromnym błędzie i myślę, że niebawem będą się mogli o tym przekonać. Ale to nie tylko w świecie literatury występują takie zjawiska. Możemy je spotkać w każdym rodzaju rozrywek kulturalnych.
Paulina: Jakie jest Twoje zdanie na temat planowanej nagrody Grabińskiego?
MordumX: Nie chcę się wypowiadać na ten temat.
Paulina: W porządku. Otaczasz się grozą ze wszech stron. Wiemy już, jakie to opowieści snujesz i jakie będziesz snuł w przyszłości najbliższej. To teraz opowiedz o tym otaczaniu. Wymieniłeś książki i muzykę - czyje książki czytasz i jakiej muzyki słuchasz?
MordumX: Wychowywałem się na książkach Guy N. Smitha, Herberta, Koontza i to właśnie do tych pisarzy lubię wracać. A z bardziej współczesnych to zdecydowanie Edward Lee. Natomiast chciałbym zwrócić uwagę, że nie ma tu wśród zagranicznych pisarzy dużego wyboru, więc czytam to, co jest, a co nie zawsze mi się podoba. Jeżeli chodzi o muzykę to preferuję cięższy kaliber i na tę chwilę skłaniam się bardziej w stronę współczesnego, symfonicznego black metalu. Jednak zdecydowanie częściej na głośnikach czy słuchawkach słychać soundtracki z horrorów. Oszukać przeznaczenie 4, 5 czy Pirania 3D to absolutne dzieła gatunku.
Edward Lee i Tomasz Siwiec
Paulina: Spotkałeś Lee osobiście. Z jakiej okazji? 
MordumX: Ha! To było na zeszłorocznych dniach fantastyki we Wrocławiu. Pamiętam, że podarowałem mu wówczas koszulkę Horror Masakry, a on w zamian sięgnął do portfela, wyciagnął stówę i postawił piwo całej ekipie jaką żeśmy tam zebrali. A potem spotkałem tam Pana Goryla, czyli osobę odpowiedzialną za grafikę w całym projekcie Horror Masakra i… dalej już nie wiele pamiętam :)
Paulina: A jak sobie wyobrażasz polski horror za 10 lat?
MordumX: Polski horror za 10 lat... W związku z tym, że zarówno ja jak i Ty jesteśmy bardzo zajętymi ludźmi, to wyobrażam sobie, że może właśnie w przeciągu tych 10 lat sami sobie pokażemy, jak może wyglądać horror, znajdując czas na sklecenie wspólnego zbioru opowiadań. Piszesz się?
Paulina: Wiesz, że ja zawsze i na wszystko :)  A mówiąc poważnie? Horror made in Poland AD 2023?
MordumX: Polacy będą światową potęgą tak w filmowym, jak i w literackim świecie horroru. Mamy mnóstwo wspaniałych pisarzy, którzy się do tego przyczynią. W 2023 już nikt nie będzie pamiętał o Kingu i Mastertonie. Na słowo dobry, mocny horror wszyscy będą kojarzyć tylko polskie gwiazdy.  
Paulina: :) To na koniec: złota myśl Siwca, motto życiowe, maksyma.
MordumX: "You’re all going to die tonight"!
Paulina: Dziękuję za rozmowę :)




Przeczytaj opowiadania Tomka na Kostnicy






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz