Uczeń, Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt

"Rytuały. Bez nich wszystko zmieniłoby się w chaos. Chaos i przerażenie. Rytuały dawały poczucie kontroli. Rytuały sprawiały, że zło nie było tak całkiem złe. Ból był mniej bolesny. Rytuały odpędzały mrok"
Po "Ciemnych sekretach", pierwszym tomie cyklu z Sebastianem Bergmanem, byłam tak zafascynowana pisaniną duetu Hjorth & Rosenfeldt, że niemal natychmiast sięgnęłam po kolejną część. Nie ukrywam, że troszkę się bałam tego, iż ponowne spotkanie z autorami tak krótko po pierwszym może się okazać rozczarowujące - wszakże często tak bywa, że kontynuacja nie może sprostać oczekiwaniom, jakie narosły po poznaniu debiutu. Moje obawy okazały się całkowicie nieuzasadnione. "Uczeń" to zupełnie inna bajka. Choć z "Ciemnymi sekretami" wiele go łączy (bohaterowie, wspomnienia wydarzeń), to mamy tu całkowicie inne spojrzenie na zbrodnię, niosące ze sobą pewną świeżość, która sprawia, że lektura książki jest tym bardziej smakowita. Zazwyczaj ten sam bohater wymusza na autorach podobną perspektywę, powielanie tych samych wzorców, lekki autoplagiat; zresztą trudno wyrwać się ze świata, który się tak mozolnie kreowało i którego kreacja sprawiła tak wiele przyjemności, i zbudować coś nowego na tych samych fundamentach. A jednak da się. Lubię, kiedy znajomi autorzy mnie zaskakują.

              Sztokholm. Sebastian Bergman, po wydarzeniach opisanych w "Ciemnych sekretach" i odkryciu osobistego sekretu, spędza dnie na podglądaniu swojej córki, o której istnieniu nie wiedział przez jakieś trzydzieści lat. Stacza się po równi pochyłej, można powiedzieć - ten niegdyś błyszczący brylant szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości wpada w swoistą paranoję, depresję, zwał jak zwał, grunt, że do niczego się nie nadaje. Spotkania z psychiatrą i przypadkowo spotkanymi kobietami nadal traktuje lekko, nie przywiązując należnej wagi ani własnym problemom, ani temu, jak bardzo rani spragnione ciepła kochanki. Zostanie wyrwany z tego marazmu za pośrednictwem kolegów z policji i seryjnego mordercy, copycata zbrodniarza, którego Sebastian sam osobiście przymknął czternaście lat temu. Morderstwa kobiet są identyczne z tymi, którzy dopuszczał się Edward Hinde - na tyle identyczne, że gdyby nie fakt, iż Hinde siedzi w zakładzie zamkniętym, z pewnością to jemu przypisano by te zbrodnie. Mało tego - tożsamość ofiar nie pozostawia wątpliwości, iż morderca pragnie zwrócić uwagę Sebastiana. Bergman wróci do akcji - niezbyt lubiany, właściwie niechciany profiler na dobrą sprawę i tak na niewiele się przyda, gdy dowie się, iż zabite kobiety były niegdyś jego kochankami...

           "Uczeń" to świetnie skonstruowany thriller psychologiczny, czerpiący z motywu starego jak świat - copycat, naśladowca, to morderca, którego przesłanki są trudne do oszacowania, a modus operandi niezbyt pomaga w śledztwie, bowiem stanowi kopię działań kogoś innego. Pomimo, że treść książki i jej konstrukcja są aż do bólu wtórne i przewidywalne, a tożsamość mordercy jest dość szybko ujawniona, to powieść czyta się z niesłabnącą przyjemnością. A to dlatego, że cały nacisk położono nie na efekt działań, a na motyw. Uwaga skupiona jest na aspekcie psychologicznym, na walce Sebastiana z własnymi demonami, na jego przemianie - a jednocześnie na psychice seryjnego mordercy, ukazana w iście fascynujący sposób. "Uczeń" nie jest powieścią, w której intryga kryminalna gra pierwsze skrzypce, bynajmniej, tu prym wiedzie raczej warstwa obyczajowa czy też dramatyczna, wywodząca się z tragicznych zdarzeń i będąca ich naturalną konsekwencją. 
"Wszędzie znajdował powiązania i wspomnienia, których wcześniej nie zauważał. Prawda zmaterializowała się jak osobne blade ciało i wyparła wszelkie wątpliwości, nadzieje i łagodną niepewność. Owładnęła jego duszą jak obcy żywioł"
             Niniejszym Hjorth i Rosenfeldt ugruntowali sobie pozycję świetnych pisarzy i w moim prywatnym rankingu podskoczyli dość wysoko. Z uwagą będę śledziła rozwój ich wspólnej kariery i z pewnością sięgnę po kolejne książki duetu. Mam jednak nadzieję, że szybko powstaną (a jeśli już się pojawiły, to że szybko je zakupię) części traktujące o przeszłości Sebastiana - głównie interesują mnie kulisy śledztwa, które doprowadziło Hindego do więzienia, a także to nieszczęsne tsunami, które zabrało mu bliskich... Wracając do "Ucznia" - fabuła, choć momentami nieco przegadana, jest wciągająca i solidna, nie ma luźnych końców ani nierealnych, wyssanych z palca niesamowitości. U Hjortha i Rosenfeldta ludzie są tylko ludźmi, bohaterowie są zatem namacalni, zróżnicowani, w każdym dobrym bohaterze jest odrobina zła i odwrotnie; podoba mi się ta niejednoznaczność, która sprawia, że ostatecznie fabuła książki jawi się jako całkiem, całkiem prawdopodobna, wiarygodna, znajoma. Autorzy nie robią z czytelnika idioty. Skrupulatnie wyjaśniają wszelkie niuanse, a działania bohaterów są logiczne, umotywowane i uargumentowane. Lubię takie fabuły, czuję się swobodnie czytając historie, do których się w miarę przyzwyczaiłam, i oczekuję od powieści kryminalnej przynajmniej tego małego minimum, aby było wykonane na maksimum. Bohaterowie niech sobie mają romanse, kłótnie, zdrady, wszystkie te cudowności sprawiające, że życie jest jak to pudełko przepysznych czekoladek, ale przede wszystkim dajcie mi solidny kawał dobrej intrygi, mocne śledztwo, wyrazistych bohaterów, niech jedno wynika z drugiego - tylko o tyle proszę, a wówczas lektura przychodzi mi niezwykle łatwo i przyjemnie. W przypadku "Ucznia" 500 stron pochłania się we wręcz rekordowym tempie i nie można się oderwać, a to właśnie jedna z cech dobrej książki. Hjorth i Rosenfeldt zrobili coś więcej - podwyższyli własną poprzeczkę, przebijając doskonały debiut "Ciemne sekrety". Z tym większym zaintrygowaniem spoglądam zatem na część trzecią... Polecam.



Uczeń
Michel Hjorth, Hans Rosenfeldt
Cykl: Sebastian Bergman, tom II
Czarna Owca 2012
przeł. A. Rosenau

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz