Czerwone Gardło, Jo Nesbø



tytuł oryginału: Rødstrupe
tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo Dolnośląskie 2006
ISBN: 83-7384-515-1
liczba stron: 424


Czerwone Gardło [Jo Nesbø]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
„W polu widzenia Harry'ego to pojawiał się, to znikał szary ptaszek. Harry bębnił palcami w kierownicę. Czas się wlókł. Wczoraj ktoś w telewizji mówił o wlokącym się czasie. Właśnie teraz czas się wlókł. Jak w Wigilię przed przyjściem Świętego Mikołaja. Albo na krześle elektrycznym przed włączeniem prądu.”


Jeśli ktokolwiek z czytających tego bloga kiedykolwiek chciałby uznać moje zdanie o książkach za autorytatywne bądź obiektywne i warte wzięcia pod uwagę, to chyba się rozczaruje. Bo jak tak patrzę na tych kilkanaście pozycji, które się tu pojawiły, to prawie każda jest "niezwykła", każda mnie "zachwyciła", każda mnie "ujęła".

Hm, chyba jestem łatwa, jeśli chodzi o książki. Taka księgarska dziwka. Sorry, nie mogłam się powstrzymać.

Ale prawda jest taka, że z reguły nie tracę czasu na czytanie czegoś, co wyda mi się... stratą czasu. Dość skrupulatnie wybieram lektury, i nie ukrywam, że wiele książek, które przeczytałam "z polecenia" (jak chociażby "Złodziejkę książek") jest teraz na mojej liście absolutnie naj. 

Jeśli zaś chodzi o "Czerwone gardło", kolejną książkę o Harrym Hole, a zarazem pierwszą z Trylogii Oslo, to jestem... znów, cholera jasna, zachwycona. Może nie tak bardzo, jak przy "Łowcach głów", ale nieco bardziej, jak przy "Człowieku-nietoperzu". Dlaczego?

Otóż przez pierwsze parędziesiąt stron męczyłam się okrutnie. Po pierwsze - skoki w czasie i przestrzeni. Raz byliśmy w 1999 roku, a raz w 1942. Raz we współczesnej Norwegii, raz na froncie II wojny gdzieś pod Leningradem albo we Wiedniu. I to tego mnogość imion i nazwisk, podobnych do siebie, norweskich...! Kurczę, miałam przez chwilę wrażenie, jakbym znowu czytała "Sto lat samotności" (koleżance, której polecałam tę powieść, poleciłam również robienie notatek). 

Jest to cholernie zagmatwana historia kryminalno... historyczna. Wątek wojenny przeplata się z wątkami współczesnymi i to z perspektywy kilku osób. Nadmiar tego wszystkiego, wrzuconego zaraz na samym początku, przyprawił mnie o ból głowy.

Ale przebrnęłam.

Jedną z naczelnych zasad powieściopisarstwa jest stopniowe wprowadzanie bohaterów. Nie można czytelnika nagle obarczyć kilkunastoma osobami, a tu oprócz tego mamy jeszcze skoki w czasie. Jednak, z racji swojego postanowienia, by przeczytać cały repertuar Jo Nesbø, przetrwałam i... nie żałuję.

Wszystko się pięknie "rozplątowywuje". Zagmatwana historia, której nie kumamy w ząb, nagle staje się niesamowicie prosta. I tu znów oddaję hołd panu Nesbø - coraz bliżej Cobena ;) 



Są momenty zabawne, jak choćby:

Weber towarzyszył Harry'emu do korytarza, gdzie młody funkcjonariusz przeglądał się w lustrze, wiszącym nad stolikiem z telefonem.
- I jak, Moen? Widzisz jakieś oznaki inteligentnego życia? - spytał Weber kwaśno.
Parsknęłam śmiechem.
Ale jest też wzruszenie, ponieważ w jednym momencie poczułam łzy niebezpiecznie próbujące wypłynąć na powierzchnię (ale się uspokoiłam, takam twarda sztuka). I łykałam kolejne strony, czując to straszne uczucie, tak częste przy dobrych kryminałach.

Też to macie? Nagłe uczucie, że wiecie o co chodzi, że rozgryźliście intrygę i połączyliście wszystkie punkty... I ciach, ta myśl ucieka, jeszcze szybciej, niż się pojawiła, a wy dalej nie wiecie nic...


Oczywiście, że polecam, jakżeby inaczej? Tylko zaopatrzcie się w kartkę i długopis, może się przydać. Zwłaszcza, jeśli nie macie doskonałej pamięci do dziwacznych nazwisk obcokrajowców. Czeka Was nie tylko ostra jazda bez trzymanki i totalne zgłupienie, ale genialna intryga kryminalna, która Was zauroczy. Cięty, niewyszukany acz elokwentny język i Harry Hole, którego ja osobiście lubię coraz bardziej. I mam takie, no... jak na zdjęciu z lewej. Och, Harry... ;)




W ramach wyzwań:
Trójka e-pik

6 komentarzy:

  1. Kochana, nie przejmuj się tym, że ciągle zachwycasz się książkami... Jeśli Cię to pocieszy, to przypuszczam, że niebawem trafisz na jakąś, która jednak nie podbije Twojego serca, czego oczywiście Ci nie życzę! ;-)
    Przyznam bez bicia, że nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale przymierzam się do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie, bo okaże się, że straciłam czas... ;)

      Usuń
  2. Recenzja bardzo dobra, zachęcająca - chyba, aż się skuszę na jakąś książkę pana Nesbø. Wpierw jednak zaprzyjaźnię się z dziełami S. Kinga - w ferie planuje urządzić sobie taki mały maratonik ;)

    PS: "księgarska dziwka" - niezwykle wysoka samoocena :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) A określenie cóż, można by rzecz "lepsza księgarska, niż żadna" ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Recenzja zachęca, jednak ja odpuszczam na razie większość. Wybieram wszystko co takie naj naj najlepsze! Czytałaś Wielkie nadzieje albo Wielkiego Gatsby ? :> Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję filmu "Wieczór panieński" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkiego Gatsby mam na półce z biblioteki, przymierzam się powoli ;)

      Usuń